Teraz jest 20 paź 2017, 23:49



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 131 ]  idź do strony:  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona
Religia i wiara 
Autor Treść postu
Fachowiec
Własny awatar

 REJESTRACJA14 wrz 2011, 22:56

 POSTY        1263
Post Religia i wiara
Adaś i cuda

Policjant, który uratował Adasia, modlił się do św. Judy Tadeusza. To wprawiło machinę w ruch. Ale żadne mainstreamowe media o tym nie mówią.


Historii Adasia nie trzeba przypominać. To najukochańsze i najbardziej – uwaga: obmodlone (!) dziecko w Polsce, wciąż jest na pierwszych stronach gazet. O sukcesie naszych wybitnych kardiochirurgów z krakowskiej kliniki też jest nadal głośno i to na całym świecie. Bo dzięki ich pracy medycyna przekroczyła pewien próg, skoczyła w górę. Dotąd nie udało się uratować przecież żadnego człowieka wyziębionego do 12 stopni. Nie bez kozery prof. Janusz Skalski powtarzał przez ostatni tydzień w mediach: to cud! A potem jeszcze: „mówię to świadomie, to cud”. Telewizja nie miała wyjścia – musieli puszczać, bo wszystko szło na żywo…

Złośliwa jestem? Nie do końca. Byłam osobiście na komisariacie w Krzeszowicach. Komendant Michał Godyń, który znalazł dziecko, zaprosił nas do swojego gabinetu. Uśmiechnięty, otwarty, serdeczny. W gabinecie komendanta puchary, dyplomy i państwowe godło. Oraz… krzyż. Z Chrystusem, obok godła.

Kiedy już prześledziliśmy cierpliwie etapy poszukiwań Adasia, pytam: – Czy się pan modlił za to dziecko?

– Jesteście pierwszą gazetą, która o to pyta. Tak, modliłem się cały czas! – mówi komendant Godyń.

– A do kogo? – pytam.

– Do św. Judy Tadeusza. Muszę znaleźć teraz parafię ze św. Judą Tadeuszem i mu podziękować. Od kiedy byłem ministrantem, zawsze do niego się zwracałem. Podobał mi się jakoś, skuteczny był. Mój katecheta też Tadeusz miał na imię.

Ale jak się to ma do telewizyjnych relacji? Ano ma się. Bo policjant dodał: „Jak tu przyjechała pierwsza ekipa i zobaczyli krzyż, zaproponowali, żebyśmy zmienili pokój. A druga ekipa robiła tylko z pucharami”.

No tak, pomyślałam. Krzyż psuje koncepcję. Już zresztą prof. Skalski wszystko „zepsuł” tym cudem… No bo czy w mediach pierwszej linii story o wierzącym policjancie, modlącym się w czasie akcji, o wierzącym specjaliście wysokiej klasy, może iść na pierwszy ogień?

Na portalu „Polityki” Paweł Walewski pisze: „Lekarze wyprowadzający dwuletniego Adasia z głębokiej hipotermii mówią o cudzie, dzięki któremu udało się przywrócić go do życia. To przejaw skromności, bo chłopiec zawdzięcza ratunek właśnie im”.

Komentator w całym tekście zmaga się z tym kłopotliwym i dla niego „cudem”. Żaden cud – twierdzi – po prostu machina dobrze zadziałała, znalazł się jedyny policjant w kraju, który nie bał się reanimować, karetka na czas była, reanimacja i wreszcie świetny zespół Skalskiego.

Wszystko się zgadza. To zadziałało. Ale co kolega z „Polityki” na to, co w rozmowie ze mną mówi prof. Skalski: „Jeśli ktoś jest pozbawiony mistycznego spojrzenia, to może byłby w stanie to wytłumaczyć. Jestem przekonany, że tu był czynnik transcendentny, czyli szczypta mistycyzmu, która w naszym zawodzie jest przydatna. Czasem potrzeba bodźca, który uruchamia machinę”.

To już nie przejaw skromności, ale dowód wiary i jeśli przejaw, to pokory wobec Czynnika Wyższego. Wobec Boga.

A bodźcem, o którym mówi lekarz, była modlitwa policjanta. I machina działała dalej jak w zegarku dzięki sprawności ludzi. Ale Ktoś nad nimi czuwał. Czy się to podoba telewizji i dziennikarzom „Polityki”, czy nie.

Więcej o historii Adasia w najbliższym numerze „Gościa Niedzielnego”.

http://gosc.pl/doc/2276658.Adas-i-cuda

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Parówkowi skrytożercy

Gdy czytam o Marii Czubaszek, która w Wigilię zajada parówki, nie czuję świętego oburzenia.


Podstawowa trudność z rozmowie z niewierzącymi? Mur, o który wielokrotnie się rozbijałem? Ktoś, kto nie ma doświadczenia wiary, nie ma bladego pojęcia, o czym opowiadasz. Widzi z zewnątrz szare, zakurzone witraże, a nie pastelową grę świateł. „Kto tego nie doświadczył, nic nie zrozumie. Nic a nic!” – gorzko uśmiechał się o. Joachim Badeni.

– Bardzo przekonała mnie opowieść znajomego chłopaka – opowiadał mi ks. Przemysław „Kawa” Kawecki, salezjanin pracujący od lat z młodzieżą. - "Chodziłem na religię tylko po to, by robić sobie jaja z katechety. Zmieszanie faceta z błotem – to był priorytet. Szydziłem, zakładałem koszulki z odwróconymi krzyżami. Podobnie jak ja zachowywała się cała klasa. Poza piątką dziewczyn, które siedziały w pierwszych ławkach". Latem chłopak pojechał na rekolekcje ewangelizacyjne. Po raz pierwszy w życiu doświadczył spotkania żywego Boga. Doświadczył nawrócenia, czyli… zmiany myślenia. We wrześniu wrócił do szkoły. Katecheta się nie zmienił. On się zmienił i… dołączył do tych pięciu dziewczyn w pierwszych ławkach. Był szóstą osobą, która słuchała katechety. Ten chłopak mówił mi: „Kurczę, ale ten facet ciekawie mówi, wymyśla świetne tematy”. Tylko jednego nie mógł zrozumieć; dlaczego dwadzieścia parę pozostałych osób wciąż ziewa i szydzi. Zobaczmy, jak niesamowicie ważne są intencje, z jakimi młodzi idą na religię. Nasza katecheza ma mieć charakter ewangelizacyjny. Mamy doprowadzać do spotkania Jezusa Chrystusa… Czy da się to przeprowadzić w szkole? Tak. Choć nie jest to wcale sielankowe”.

Nie zmieniły się warunki zewnętrzne. Ta sama sala szkolna, ten sam katecheta, ta sama znudzona, mniej lub bardziej ostentacyjnie ziewająca klasa. Zmieniły się intencje.

– Istotą doświadczenia działania Ducha nie jest to, że zmienia się coś wokół nas – wyjaśnia s. Bogna Młynarz. – To my zaczynamy wszystko inaczej postrzegać. Zmienia się percepcja. Tak jakby otwierały się dodatkowe zmysły, dodatkowe wyposażenie do przyjmowania Bożej rzeczywistości.

Wszystko się zmieniło, choć nic się nie zmieniło.

Gdy czytam o Marii Czubaszek, która w Wigilię zajada parówki, nie czuję świętego oburzenia ani zabarwionego pychą politowania. Gdy czytam szczere do bólu wyznanie Woody’ego Allena: „Jestem ścisłym ateistą i z tego powodu wiodę smutne życie, bez nadziei, przerażające i ponure, bez celu i żadnego znaczenia, a to, że niektóre filmy mogą przetrwać przez lata, nie przynosi mi więcej radości niż kolonoskopia” nie mam zamiaru spalić go na stosie.

Niczym nie zasłużyłem na łaskę wiary. To Bóg sprawił, że w Wigilię przy dzieleniu się opłatkiem przerabiam na własnej skórze kolejną lekcję przebaczenia. Dlaczego miałbym czuć się przez to lepszy od „parówkowych skrytożerców” czy „jawnożerców”?

http://gosc.pl/doc/2274717.Parowkowi-skrytozercy

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Jak św. Mikołaja w krasnala zamieniono

Kim naprawdę był ten, na którego pamiątkę każdego roku 6 grudnia obdarowujemy się prezentami?


Staruszek - choć, niestety, już coraz rzadziej - ubrany tradycyjnie w czerwony płaszcz, mitrę i z pastorałem w ręku, z siwą brodą, o dobrotliwym spojrzeniu i z przepastnym workiem pełnym darów, przemierzający od stuleci nie tylko polskie miasta i wioski, nie jest legendarną postacią z bajki ani Dziadkiem Mrozem z krainy PRL-u czy też rubasznym krasnalem rozdającym na ulicach i w supermarketach prezenty.

Był katolickim biskupem

Św. Mikołaj urodził się prawdopodobnie w Patarze (obecnie Demre) na terenie dzisiejszej Turcji ok. roku 270 i był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, zajmujących się rozpowszechnionym wówczas kupiectwem. Choć nie posiadamy zbyt wiele historycznych wiadomości na temat jego życia, postać tego świętego, owiana licznymi legendami i podaniami, jest jedną z najbardziej barwnych postaci w hagiografii.

Pełen miłosierdzia i współczucia dla biednych, Mikołaj odznaczał się szczególną wrażliwością na ludzką niedolę. Po śmierci rodziców odziedziczonym znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi, usiłując przy tym zachować całkowitą dyskrecję i anonimowość.

Istotny wpływ na wychowanie i duchowość młodego Mikołaja wywarł jego stryj, biskup Miry, z którego rąk późniejszy święty otrzymał święcenia kapłańskie, nie zaprzestając nigdy swej dobroczynnej działalności. Wieść o jego dobroci i szlachetności lotem błyskawicy obiegła bliższe i dalsze okolice. I tak podbił sobie ludzkie serca, że wkrótce został wybrany na kolejnego biskupa miasta Miry. Troszczył się nie tylko o potrzeby duchowe powierzonych mu wiernych, ale i o ich potrzeby materialne. W czasie zarazy, jaka nawiedziła okolice jego miasta, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Kiedy indziej swoją modlitwą uratował rybaków od grożącego im niebezpieczeństwa podczas szalejącej na morzu burzy.

Z pism św. Grzegorza Wielkiego wiemy, że w czasie prześladowania, jakie wybuchło za cesarza Dioklecjana, święty został uwięziony. Uwolnił go dopiero edykt mediolański w roku 313. Mikołaj uczestniczył też w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325 r.).

Po długich latach swej posługi dobry biskup Mikołaj zmarł 6 grudnia ok. 345 r. Pochowano go w Mirze, a jego kult szybko rozprzestrzenił się w całym świecie chrześcijańskim. Gdy w 1087 r. Mira dostała się w ręce Saracenów, relikwie św. Mikołaja, wykradzione przez kupców włoskich, 9 maja tegoż roku przewiezione zostały do Bari na południu Włoch. Bari zyskało nowego patrona i do dnia dzisiejszego zachowała się tam tradycja organizowania dwa razy w roku uroczystości ku czci św. Mikołaja: 9 maja i 6 grudnia. Pierwsza - na pamiątkę sprowadzenia relikwii świętego, druga - związana z dniem jego śmierci. W 1089 r. papież Urban II poświęcił nowy kościół ku czci św. Mikołaja i jeszcze w tym samym roku zwołał u grobu świętego synod, który miał na celu połączenie Kościołów prawosławnego z katolickim. (Kilka wieków później w tym samym kościele spoczęła Bona Sforza, żona króla polskiego Zygmunta Starego i matka Zygmunta Augusta).

Przy grobie świętego biskupa działy się liczne cuda, przyczyniając się jeszcze bardziej do wzrostu jego kultu, a sanktuarium w Bari stało się jednym z centrów pielgrzymkowych Europy wieków średnich i okresu renesansu. Wzrastała też liczba kościołów pw. św. Mikołaja.

Kim na Kim naprawdę był ten, na którego pamiątkę każdego roku 6 grudnia obdarowujemy się prezentami?

Staruszek - choć, niestety, już coraz rzadziej - ubrany tradycyjnie w czerwony płaszcz, mitrę i z pastorałem w ręku, z siwą brodą, o dobrotliwym spojrzeniu i z przepastnym workiem pełnym darów, przemierzający od stuleci nie tylko polskie miasta i wioski, nie jest legendarną postacią z bajki ani Dziadkiem Mrozem z krainy PRL-u czy też rubasznym krasnalem rozdającym na ulicach i w supermarketach prezenty.

Był katolickim biskupem

Św. Mikołaj urodził się prawdopodobnie w Patarze (obecnie Demre) na terenie dzisiejszej Turcji ok. roku 270 i był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, zajmujących się rozpowszechnionym wówczas kupiectwem. Choć nie posiadamy zbyt wiele historycznych wiadomości na temat jego życia, postać tego świętego, owiana licznymi legendami i podaniami, jest jedną z najbardziej barwnych postaci w hagiografii.

Pełen miłosierdzia i współczucia dla biednych, Mikołaj odznaczał się szczególną wrażliwością na ludzką niedolę. Po śmierci rodziców odziedziczonym znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi, usiłując przy tym zachować całkowitą dyskrecję i anonimowość.

Istotny wpływ na wychowanie i duchowość młodego Mikołaja wywarł jego stryj, biskup Miry, z którego rąk późniejszy święty otrzymał święcenia kapłańskie, nie zaprzestając nigdy swej dobroczynnej działalności. Wieść o jego dobroci i szlachetności lotem błyskawicy obiegła bliższe i dalsze okolice. I tak podbił sobie ludzkie serca, że wkrótce został wybrany na kolejnego biskupa miasta Miry. Troszczył się nie tylko o potrzeby duchowe powierzonych mu wiernych, ale i o ich potrzeby materialne. W czasie zarazy, jaka nawiedziła okolice jego miasta, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Kiedy indziej swoją modlitwą uratował rybaków od grożącego im niebezpieczeństwa podczas szalejącej na morzu burzy.

Z pism św. Grzegorza Wielkiego wiemy, że w czasie prześladowania, jakie wybuchło za cesarza Dioklecjana, święty został uwięziony. Uwolnił go dopiero edykt mediolański w roku 313. Mikołaj uczestniczył też w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325 r.).

Po długich latach swej posługi dobry biskup Mikołaj zmarł 6 grudnia ok. 345 r. Pochowano go w Mirze, a jego kult szybko rozprzestrzenił się w całym świecie chrześcijańskim. Gdy w 1087 r. Mira dostała się w ręce Saracenów, relikwie św. Mikołaja, wykradzione przez kupców włoskich, 9 maja tegoż roku przewiezione zostały do Bari na południu Włoch. Bari zyskało nowego patrona i do dnia dzisiejszego zachowała się tam tradycja organizowania dwa razy w roku uroczystości ku czci św. Mikołaja: 9 maja i 6 grudnia. Pierwsza - na pamiątkę sprowadzenia relikwii świętego, druga - związana z dniem jego śmierci. W 1089 r. papież Urban II poświęcił nowy kościół ku czci św. Mikołaja i jeszcze w tym samym roku zwołał u grobu świętego synod, który miał na celu połączenie Kościołów prawosławnego z katolickim. (Kilka wieków później w tym samym kościele spoczęła Bona Sforza, żona króla polskiego Zygmunta Starego i matka Zygmunta Augusta).

Przy grobie świętego biskupa działy się liczne cuda, przyczyniając się jeszcze bardziej do wzrostu jego kultu, a sanktuarium w Bari stało się jednym z centrów pielgrzymkowych Europy wieków średnich i okresu renesansu. Wzrastała też liczba kościołów pw. św. Mikołaja.

Kim na pewno nie jest św. Mikołaj?

A jednak coś się stało z piękną Mikołajową tradycją. Coś się zmieniło w samym wizerunku św. Mikołaja. Obok wyobrażenia utrwalonego w ikonografii - choć nie do końca zgodnego z historyczną prawdą epoki, gdzie św. Mikołaj przedstawiany jest m.in. w czerwonym stroju, w łacińskiej lub bizantyjskiej mitrze i z pastorałem w ręku (jak na zamieszczonym wizerunku), a mitrę nosił wówczas jedynie cesarz, pastorał zaś nie był jeszcze atrybutem pasterskiej władzy biskupiej - obok naszej tradycyjnie już wyobrażanej postaci świętego jako dobrego staruszka z długą białą brodą, w okularach na nosie, z laską w ręku i wielkim workiem prezentów, pojawiło się nowe, obce naszej chrześcijańskiej kulturze święto mikołajkowe. I oto coraz częściej św. Mikołaj kojarzony jest z czerwononosym krasnalem z zimnej Laponii, a jego czerwone wdzianko i równie charakterystyczna czapka z białym pomponem w niczym nie mogą już przypominać godności biskupiej świętego. Komercjalizacja i laicyzacja naszego życia stworzyła taki właśnie obraz jednego z najpopularniejszych i najbardziej czczonych niegdyś świętych.

Mijając zatem w tych dniach na ulicach naszych miast i miasteczek grubego i rubasznego krasnala z czerwonym najczęściej nosem, miejmy świadomość, że ta ze wszech miar komercyjna postać, tak nam nachalnie podsuwana, nie ma nic wspólnego z autentyczną i historyczną postacią świętego biskupa Mikołaja, którego relikwiom w 1984 r. złożył też hołd bł. Jan Paweł II. Obchodzenie dnia św. Mikołaja ma jeden cel: sprawianie radości innym - tak jak czynił to ten dobry biskup. Niech ta potrzeba rodzi się zawsze z serca, a nie z kolorowych wystaw i mody na mikołajki.

http://niedziela.pl/artykul/103200/nd/J ... zamieniono

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
pKs. Sowa to jeszcze ksiądz? Tusk jest dla niego niczym Papież

Obrazek

Ks. Sowa zamienił papieża na byłego premiera. Tak bardzo jest dumny z „króla” Europy...


Ks. Kazimierz Sowa, choć jest duchownym, bardzo stara się, by nikt tego nie zauważał. W czasie swoich medialnych występów nigdy nie zakłada choćby koloratki, nie mówiąc już o sutannie. Zaś jego wypowiedzi plasują go wśród najwierniejszych funkcjonariuszy establishmentu III RP.

Być może zrozumiały jest zatem sposób, w jaki ks. Sowa postanowił uczcić inaugurację nowej misji Donalda Tuska. Dzień, w którym były premier Polski objął funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej, dla ks. Sowy jest zdaje się przełomem.

Duchowny, znany głównie z występów w niszczącej Kościół stacji TVN, uczcił ten dzień na swoim profilu na Facebooku. Zmienił zdjęcie w tle swojego profilu. Zmiana to bardzo symptomatyczna.

Ks. Sowa postanowił bowiem Donaldem Tuskiem zastąpić... Papieża. Od poniedziałku profil duchownego kojarzyć się będzie z byłym premierem a nie Ojcem Świętym.

Ksiądz nie kryguje się przyznając, że objęcie przez Tuska nowej funkcji to dla niego ważne wydarzenie. „Ponieważ jestem z tego faktu dumny to dziś na profilu w tle takie zdjęcie” - pisze ks. Sowa, prezentując nową fotografię w tle.

Duchowny przechodzi również do kontrataku i od razu zaznacza: „I pozwolę sobie od razu na apel do frustratów, którym się to nie spodoba: nie ma obowiązku zaglądania na mój profil!!!”

Z tym ostatnim trudno się nie zgodzić. Podobnie nie ma obowiązku bycia księdzem. Szczególnie, jeśli się człowiek tego wstydzi, a takie zdaje się odczucia posługa duchownego rodzi u ks. Sowy. Dla wielu ludzi jest on raczej medialnym celebrytą, szkodzącym Kościołowi, więc zmiana wyglądu jego profilu wydaje się nie być zaskakującą manifestacją.

W innym swoim komentarzu, tym razem związanym z wyborami samorządowymi, ksiądz Sowa pisze: „najbardziej spektakularna porażka to przegrana Ewy Filipiak w Wadowicach. Bolesna dla wielu środowisk, głownie kościelnych, ale moim zdaniem spóźniona o kilka kadencji. Tak się kończy kiedy za cała politykę ma się jedynie hasła z Papieżem w tle”.

Rzeczywiście, znacznie lepiej mieć w tle polityka i hasła partii niszczącej Polskę...

ez

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2367314669

____________________________________
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie.


16 gru 2014, 23:39
Zobacz profil
Avatar użytkownika

 REJESTRACJA05 lis 2014, 23:16

 POSTY        11
Post Re: Religia i wiara
Mam pytanie do kolegów PiSowców. Wklejacie takie teksty i jeszcze się dziwicie, że ludzie wolą głosować na złodziejskie PO niż pozwolić dojść do władzy PiS? Radzę szczerze porozmawiać ze znajomymi o swojej religijności i poglądach politycznych (podkreślam: szczerze), a dowiecie się dlaczego w tym krajem od 7 lat rządzi PO a Komorowski ma w następnych wyborach prezydenckich wygraną w kieszeni.


17 gru 2014, 00:22
Zobacz profil
Site Admin
Avatar użytkownika

 REJESTRACJA21 paź 2006, 20:09

 POSTY        6688

 LOKALIZACJATriCity
Post Re: Religia i wiara
pralina                    



Mam pytanie do kolegów PiSowców

Nikt nie odpowiada?


Widać albo nie ma tu PISowców albo... Ty nie masz tu kolegów  ;)

____________________________________
Nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś - lecz tym, kim się stajesz, gdy myślisz kim jesteś.


17 gru 2014, 18:07
Zobacz profil
Zawodowiec
Avatar użytkownika

 REJESTRACJA23 sie 2009, 08:34

 POSTY        3359
Post Re: Religia i wiara
pralina                    



Mam pytanie do kolegów PiSowców.

A są tu tacy? Bo ja np. nie jestem PISowcem
Tylko antyPeOwcem  :dokuczacz:
pralina                    



Wklejacie takie teksty i jeszcze się dziwicie, że ludzie wolą głosować na złodziejskie PO niż pozwolić dojść do władzy PiS?

"takie teksty"? Jakie? :o
Teksty jak teksty. Lepsze o sporcie czy muzyce? A na tematy podatkowe jest tutaj ich bardzo dużo.
Uważasz, że tekstów o złodziejstwie PO jest  jeszcze za mało, żeby ludziom otworzyły się oczy?  :unsure:

____________________________________
Videtur et hoc mihi Platforninem non debere esse
Poza tym uważam że Platformę należy zniszczyć
/Katon starszy/


17 gru 2014, 22:49
Zobacz profil
Fachowiec
Własny awatar

 REJESTRACJA14 wrz 2011, 22:56

 POSTY        1263
Post Re: Religia i wiara
Benigni i wielka ewangelizacja

Roberto Benigni, słynny komik, aktor i reżyser, w telewizyjnym show Rai Uno mówił z pasją o Bogu i przykazaniach. Jego program „Dziesięć Przykazań” obejrzało ponad 10 milionów Włochów.


Włoska telewizja Rai Uno mówi o rekordzie oglądalności ostatnich dwóch dekad. Program Roberta Benigniego zatytułowany „Dziesięć Przykazań” – jego emisja odbyła się w dwóch odcinkach 15 i 16 grudnia – obejrzało ponad 10 milionów widzów. Dzisiaj internetowe fora we Włoszech są czerwone od lajków i komentarzy. „Benigni zadał nam klin”, „Komik zamienił się w teologa”, „Po tym programie weszłam do kościoła. Po raz pierwszy w życiu”, „Uwierzyłam w Boga” – piszą internauci. Dziś także Benigni, a co najważniejsze, za sprawą jego programu, słowa "Bóg", "miłość" i treść Dziesięciu przykazań dostały się na pierwsze strony wielu gazet. Nawet lewicowa "La Repubblica" nie potrafi pisać o wczorajszym spektaklu w tonie ironii. „Benigni wytrącił nam argumenty z rąk. Przekonał, że Bóg istnieje” – napisał lewicowy dziennikarz!

„Nie chciałbym, by ktoś wychodząc z tego studia, miał wątpliwość, czy istnieje Bóg! – mówił 15 grudnia znany komik, aktor i reżyser. I dodał, nieco ironizując: „Po tym wieczorze albo mnie aresztują, albo zostanę kardynałem”. Po czym przez dwa kolejne wieczory mówił o Dekalogu, w poniedziałek analizując pierwsze trzy przykazania, we wtorek - pozostałe. Przy czym program był pozbawiony wszelkich efektów specjalnych, muzyki czy gry światłem. Aktor wyszedł na parkiet w telewizyjnym studiu, a jego monologu słuchały z napięciem, a momentami w przejmującej ciszy miliony. Autorski występ Benigniego był pełen odniesień do życia, świata polityki, ekonomii, medycyny. Odnosił się do historii Biblii, Mojżesza i fenomenu chrześcijaństwa. Cytował proroków i ojców Kościoła, teologów. Była i spora doza humoru. Benigni podkreślił, że największym przykazaniem dla świata pozostaje apel Jezusa: „Abyście się wzajemnie miłowali”.

„Czas ucieka i podstawowym problemem ludzkości od dwóch tysięcy lat pozostaje wzajemna miłość. Tylko że aktualnie jest to apel coraz pilniejszy i niezwykle palący. I kiedy dziś słyszymy znowu, że mamy się wzajemnie miłować, wiemy, że nie mamy już wiele czasu. Musimy się pospieszyć. Spieszmy się kochać. Kochamy zawsze za mało i zbyt późno. Spieszmy się kochać, ponieważ u kresu życia osądzeni zostaniemy z miłości” – mówił aktor.  

Zdobywca Oskara za film „Życie jest piękne" przekonywał, że drogą do szczęścia człowieka jest Bóg i Jego przykazania.

„Czemu wybrałem Dziesięć przykazań? To one mnie wybrały. To najcudowniejsza sprawa na świecie. To dziesięć niezwykłych niespodzianek” – tłumaczył Benigni w dzienniku telewizyjnym. „Dziesięć przykazań to jak dziesięć wielkich prezentów pod choinkę. Jak otwieram jeden po drugim, nie mogę nadziwić się ich pięknem. Czy to nie niezwykłe, że minęło ponad trzy tysiące lat, a my nadal o nich mówimy!?

„Jam jest Pan Bóg Twój, który Cię wyrwał z niewoli” – recytował Benigni w głównym wydaniu TG1. - Czy to nie piękne? Bóg istnieje! Jest dla nas, dla mnie i pani!”

I przekonywał: „Wszystkie przykazania mówią o godności człowieka! O nadziei, wolności i miłości. I razem wszystkie wskazują człowiekowi drogę do szczęścia. Wskazują, co robić, w czym pokładać nadzieję, kogo kochać. Mówią o miłości. Proszę wybaczyć, że podnoszę głos – przerywa wywód Benigni. – Przybliżę się, bo nikt nie uwierzy że o takich rzeczach w Rai Uno mówiłem. O! Mówiliśmy o miłości. Widzi pani 10 przykazań, to 10 przykazań miłości

Pyta pani, które najważniejsze dziś. Właśnie prowadzi pani dziennik telewizyjny. I co? Jeden news gorszy od poprzedniego. Jesteśmy zagubieni, skorumpowani. Straszne. Toniemy, idziemy jakby w dół i w dół. W polityce czy medycynie wszyscy wszystko chcą kupić. Nawet człowieka. Tracimy tak naszą godność. „Nie kradnij”. A my dotykamy już dna, w korupcji na każdym szczeblu. Jeden kupuje drugiego, zaprzedając swoją duszę. 10 przykazań jest jak wielki łuk. Strzała. Wynoszą nas na wyżyny człowieczeństwa. Pokazują, kim może być człowiek. To jest najpilniejsze w naszych czasach.” I dodaje: „Ludzkie ciało jest prawdziwym dziełem sztuki. Dziełem sztuki Boga. Dzisiaj wieczorem będziemy o Nim mówić. O miłości i pięknie Boga”.

W przeszłości w wielkich monologach Roberto Benigni mówił swoim rodakom o włoskim hymnie narodowym i konstytucji Republiki Włoskiej, wziął też udział w pierwszym zbiorowym czytaniu Pisma Świętego w turyńskiej katedrze w Roku Wiary.

Więcej o Roberto Benignim oraz programie „Dziesięć Przykazań” w styczniowym numerze "Gościa Niedzielnego".

http://gosc.pl/doc/2287158.Benigni-i-wi ... ngelizacja

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Antyklerykalna nagonka mediów

Portal gwno.pl jest potwierdzeniem diagnozy papieskiego stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, że media w Polsce prowadzą antyklerykalną kampanię.


Papieskie Stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” opublikowało raport na temat prześladowania chrześcijan na świecie. Jest w nim rozdział poświęcony Polsce. Według autorów raportu w naszym kraju antyklerykalizm zyskały społeczną akceptację dzięki kampaniom medialnym. Jako przykład takiej kampanii podają Tomasza Lisa i okładki kierowanego przez niego Newsweeka, które w agresywny sposób atakują religię katolicką. Publikacje lewicowych mediów niemalże codziennie potwierdzają diagnozę stowarzyszenia. W środę na portalu michnikowego szmatławca pojawiły się dwa artykułu dotyczące Kościoła, które są skrajnie tendencyjnie. Zawierają tylko te fakty, które w negatywnym świetle przedstawiają Kościół, a pomijają te, które pozwoliłyby na obiektywną ocenę opisywanych problemów. Tytuł jednego brzmi: „Podatnicy będą nadal sponsorować emerytury księży. Kard. Nycz „umówił się z rządem”, że sprawę Funduszu odkładają o rok”. Dalej znajdziemy opinię komentatorów, którzy zdecydowanie negatywnie oceniają finansowanie składek misjonarzy i zakonników z Funduszu Kościelnego. Problem polega na tym, że w całym artykule nie ma słowa w jaki sposób powstał Fundusz Kościelny, ani słowa, że jest to forma rekompensaty za ziemie odebrane Kociołowie w okresie PRL, które już nigdy nie zostaną zwrócone. W drugim tekście pt. „Kolejne 16 mln zł z budżetu na Świątynię Opatrzności Bożej” manipulacją jest już sam tytuł, gdyż ani złotówka z budżetu państwa nie została przeznaczona na budowę świątyni, a jedynie na budowę muzeum Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia, które powstaje przy świątyni. Do tego autor szeroko opisuje kontrowersje jakie miało wzbudzić w ubiegłym roku przekazanie dotacji na budowę muzeum przez ministerstwo kultury. Zapomniał jednak dodać małego szczegółu, że sprawą zajęła się prokuratura i nie dopatrzyła się naruszenia prawa.

Można być przeciwko finansowaniu z budżetu budowy muzeum przy świątyni, nie zgadzać się na istnienie Funduszu Kościelnego. Każdy ma do tego prawo. Jednak dziennikarz opisujący problem powinien przedstawić racje różnych stron. Inaczej jego artykuły będą podawane jako przykład nagonki medialnej na Kościół.

http://gosc.pl/doc/2287407.Antyklerykal ... nka-mediow

____________________________________
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie.


18 gru 2014, 01:34
Zobacz profil
Fachowiec
Własny awatar

 REJESTRACJA14 wrz 2011, 22:56

 POSTY        1263
Post Re: Religia i wiara
Kiedy urodził się Jezus?

Boże Narodzenie świętujemy 25 grudnia i nie jest to data przypadkowa.


Nie wiadomo dokładnie w jakim miesiącu czy dniu Jezus przyszedł na świat. Zresztą w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie zaprzątano sobie tym głowy.

Najstarszą i najważniejsza uroczystością w roku była Wielkanoc, upamiętniająca śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.

Dopiero po roku 325, po pierwszym soborze powszechnym, kiedy w Kościele tworzył się kalendarz roku liturgicznego, zaczęto zastanawiać się nad wyznaczeniem w nim daty narodzenia Mesjasza. Początkowo funkcjonowały dwie daty.

- Święto to powstało ok. 328 r. w Betlejem i miało związek z bazyliką, którą wybudowano nad grotą, wskazywana jako miejsce narodzin Jezusa. Przy czym w Palestynie obchodzono je jako Epifania 6 stycznia - mówi ks. prof. Józef Naumowicz, autor  książki "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia", która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którą zaprezentowano w siedzibie Sekretariatu Episkopatu Polski w Warszawie.

 Wiadomo, że już w 336 r. obchodzono je w Rzymie, właśnie 25 grudnia. To oczywiście data symboliczna.

 - W Biblii nie znajdziemy informacji, która dałaby podstawę ustalenia właśnie takiej dat - wyjaśnia prof. Ewa Wipszycka, historyk starożytności. - Dlatego Boże Narodzenia należy obchodzić jako fakt, a nie identyfikować z konkretnym dniem.

W swojej książce ks. prof. Naumowicz rozprawia się z mitem, mówiącym o tym, jakoby święto to miało zastąpić pogańskie obchody związane z kultem słońca. Autor dowodzi, że obchodzone w tym czasie pogańskie święta wcale nie były najważniejsze i nie było potrzeby ich "neutralizowania" w młodej wspólnocie chrześcijańskiej. Nie to więc zdecydowało o wyborze grudniowego terminu. Datę Bożego Narodzenia ustalono, podobnie, jak Wielkanocy, biorąc pod uwagę naturalny cykl astronomiczny. Wyznaczono ją na moment przesilenia zimowego, symbolicznego zwycięstwa światła nad ciemnościami. Pasowała ona do biblijnych opisów narodzenia Mesjasza: przyjścia na świat  Jasności, rozświetlającej mroki.

http://warszawa.gosc.pl/doc/2288574.Kie ... -sie-Jezus

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Nasz prymas kończy dziś (19 grudnia) 50 lat

Dziś 50. urodziny abp Wojciecha Polaka, metropolity gnieźnieńskiego. Prymas Polski jest zarazem najmłodszym spośród Prymasów w Europie.


Życzenia z tej okazji składają mu jego współpracownicy i wierni z archidiecezji gnieźnieńskiej ja i całej Polski, ale nie przewidziano specjalnych obchodów. Wczoraj podczas spotkania opłatkowego w urzędzie miasta w Inowrocławiu, abp Polak na 50. urodziny otrzymał swój akt urodzenia specjalnie oprawiony.

Hasłem posługi biskupiej abp. Polaka, który od maja br. jest metropolitą gnieźnieńskim i Prymasem Polski są słowa „Dominum confiteri Iesum: (Wyznawać Jezusa jako Pana). Wcześniej dał się on poznać m.in. jako sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski w latach 2011-2014, aktywny delegat KEP ds. powołań, duszpasterstwa emigracji i in. Obecnie jest członkiem Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących oraz m.in. członkiem Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i KEP, członkiem Rady Stałej KEP.

Gdy 15 października 2011 r. został wybrany na sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski w wywiadzie dla KAI mówił, że "Potrzebujemy nowej ewangelizacji i nowego stylu myślenia". „Sytuacja jaka zaistniała w Polsce jest wołaniem o autentyczne, chrześcijańskie świadectwo. Nie chodzi tyle o obronę instytucji czy o konfrontację z jej przeciwnikami lecz o poważny wysiłek nowej ewangelizacji” – wyjaśniał.

Pełniąc funkcję sekretarza generalnego olbrzymi nacisk kładł na wypracowywanie dalekosiężnej strategii duszpasterskiej Kościoła w Polsce. Chodzi mu o Kościół głęboko osadzony w Ewangelii a zarazem otwarty na duszpasterskie wyzwania stawiane przez otaczający świat. Jest powszechnie doceniany i lubiany przez ogół polskich biskupów. Charakteryzuje go też duże otwarcie ekumeniczne, utrzymuje bardzo dobre relacje z Kościołami Polskiej Rady Ekumenicznej. Jest kapłanem bardzo otwartym na współpracę ze świeckimi.

Jako sekretarz generalny wiele wysiłku poświęcał budowaniu dobrych zewnętrznych relacji Kościoła ze światem polityki oraz mediów. Uczestniczy w pracach Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu oraz w pracy Zespołu Roboczego Kościelnej Komisji Konkordatowej ds. Realizacji 22 art. Konkordatu, którego celem są żmudne negocjacje z rządem na temat zastąpienia Funduszu Kościelnego dobrowolnym odpisem podatkowym.

Był też mocno zaangażowany na końcowym etapie w przygotowanie "Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji". 17 sierpnia 2012 r. podpisali je w Warszawie abp Józef Michalik i patriarcha Cyryl. W ślad za tym bp Polak został wybrany przewodniczącym Zespołu KEP ds. Kontaktów z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Uczestniczył aktywnie w przygotowaniach i był współautorem koncepcji polsko-rosyjskiej konferencji: "Przyszłość chrześcijaństwa w Europie. Rola Kościołów i narodów Polski i Rosji", jaka odbyła się w Warszawie 28 - 30 listopada 2013 r. Celem tej konferencji była nie tylko kontynuacja rozpoczętego dialogu z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym, ale przeniesienie go na grunt szarzej pojętych wspólnot kościelnych, ruchów i stowarzyszeń religijnych - słowem pomoc w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego w Rosji w oparciu o chrześcijańską inspirację.

Koordynował też prace nad polsko-ukraińską deklaracją z okazji 70-rocznycy zbrodni wołyńskiej Kościoła katolickiego w Polsce i Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Podpisy złożyli pod nią abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego oraz abp Józef Michalik, przewodniczący KEP, a także abp Mieczysław Mokrzycki, łaciński metropolita Lwowski oraz abp Jan Martyniak stojący na czele metropolii greckokatolickiej w Polsce. Padły w niej prorocze słowa m.in. o niezbędności współpracy „wolnej Polski z wolną Ukrainą, by w tej części Europy panował pokój, ludzie cieszyli się wolnością religijną, a prawa człowieka nie były zagrożone”.

Bp Polak był mocno zaangażowany w przygotowanie i opracowanie wytycznych KEP dotyczące postępowania kościelnego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny pedofilne. 27 września 2013 r. podczas głośnej konferencji prasowej abp Polak podkreślił, że każda ofiara pedofilii domaga się ze strony Kościoła nie tylko przeproszenia, ale podjęcia głębokiej refleksji w relacji do tej ofiary. Wyznał także, że przypadki pedofilii wśród duchownych są dla Kościoła sytuacją niezwykle bolesną i trudną. W czerwcu br. wziął udział w Krakowie w liturgii pokutnej za grzechy wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży, która była publicznym akt uznania, przed Bogiem i ludźmi, odpowiedzialności i grzechu.

Tuż po nominacji biskupiej przyznał, że: „pragnie być biskupem świętym, pokornym dostrzegającym sytuacje ludzi i modlącym się za nich”. Podejmując w następnych latach kolejne zadania w Kościele w Polsce w tym samym duchu podkreślał, że traktuje je przede wszystkim jako służbę Kościołowi i człowiekowi.

W biskupiej posłudze Wojciech Polak wiele uwagi poświęcał ludziom młodym, oni zaś odwdzięczali mu się wielką sympatią. Co roku spotykał się z młodzieżą podczas uroczystości odpustowych ku czci św. Wojciecha, odprawiając dla nich Mszę św. u grobu i relikwii biskupa męczennika. Towarzyszył młodym również w czasie spotkań nad Lednicą, pielgrzymek na Jasną Górę, modlitewnych spotkań w parafiach oraz Europejskich Spotkań Młodych. Wielką troską bp Wojciech Polak otaczał także osoby konsekrowane, wskazując na ich życie i świadectwo jako wielki dar i bogactwo Kościoła. Otwarty na media, zawsze chętnie rozmawiał z dziennikarzami, nie uchylając się przed pytaniami i tematami trudnymi i bolesnymi.

W Konferencji Episkopatu Polski w 2005 roku został wybrany odpowiedzialnym za duszpasterstwo powołań w Polsce, gdzie kierował m.in. pracami Krajowej Rady Duszpasterstwa Powołań. Jako przewodniczący wskazywał, że celem rady jest tworzenie płaszczyzny współpracy oraz przygotowywanie liderów duszpasterstwa powołaniowego w diecezjach i zakonach. "Chodzi nam o to, żeby pokazać, że rodzina jest kolebką każdego powołania. Dzisiaj pewien deficyt polega nie tyle na tym, że może nie być powołań do kapłaństwa czy życia konsekrowanego, ale że w ogóle młody człowiek nie traktuje swego życia jako powołania do małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego" - mówił bp Polak.

Udział w pracach Europejskiego Centrum Powołań spowodował, że Konferencja Episkopatów Europy (CCEE) wybrała go w 2006 roku jednocześnie delegatem CCEE do spraw powołań w Europie oraz przewodniczącym EVS (Europejskiego Centrum Powołań).

W kolejnych latach został członkiem Komisji ds. Duchowieństwa, Komisji Charytatywnej i Rady ds. Młodzieży przy KEP. W czasie 349. posiedzenia plenarnego KEP, 7 października 2009 roku, został wybrany członkiem Rady Stałej, a podczas kolejnego posiedzenia na Jasnej Górze, 26 listopada Delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji. W związku z tym był wiele razy zapraszany przez Polonię w różnych krajach z posługą duszpasterską.

Odwiedzał rodaków w Europie, Stanach Zjednoczonych i Australii i koordynował działania duszpasterskie wśród wielomilionowej rzeszy rodaków poza granicami kraju i nawiązywał kontakty z miejscowymi episkopatami.

W piątą rocznicę święceń biskupich w 2008 roku pytany o to, co będzie robił za kilka lat, przyznał: „Nie umiem sobie nawet tego wyobrazić. (…) Myślę, że na wyzwania trzeba odpowiadać, a nie układać je sobie w głowie i planować. Bóg i tak ma swoje drogi, które są zupełnie inne od naszych ludzkich zamierzeń”.

Posługę metropolity gnieźnieńskiego i Prymasa Polski abp Wojciech Polak przyjął w 49 roku życia. W podobnym wieku urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego objęli: kard. Józef Glemp (52 lata), kard. Stefan Wyszyński (47 lat) i abp Florian Stablewski (50 lat). Nieco młodsi byli: kard. August Hlond (44 lata) i kard. Edmund Dalbor (46 lat). W chwili obecnej abp Polak jest najmłodszym Prymasem w Europie.

Abp Polak urodził się 19 grudnia 1964 roku w Inowrocławiu. Studia filozoficzno-teologiczne w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie ukończył uzyskaniem w 1988 roku stopnia magistra w zakresie teologii moralnej na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu.

Święcenia kapłańskie przyjął 13 maja 1989 roku w katedrze gnieźnieńskiej z rąk kard. Józefa Glempa. Kilka dni temu obchodził srebrny jubileusz kapłaństwa. Przed laty, w jednym z wywiadów, wspominał: „Moje kapłaństwo kształtowało się w dużej wolności. Pamiętam rozmowę z rodzicami przed wstąpieniem do seminarium. Powiedzieli mi, że szanują mój wybór i że zawsze mnie przyjmą pod swój dach, nawet gdybym podjął decyzję o przerwaniu formacji. Moje powołanie wzrastało także dzięki katechezie, służbie ministranckiej i lektorskiej. Na swojej drodze spotkałem także wielu dobrych księży, którzy pomogli mi w odczytaniu mojego powołania. Jeden z nich powiedział kiedyś do mnie: Zastanów się nad tym, czy Bóg nie chce od ciebie czegoś więcej”.

W latach 1989-1991 bp Polak posługiwał jako wikariusz w parafii farnej w Bydgoszczy, pełniąc jednocześnie funkcję sekretarza rezydującego tam biskupa pomocniczego gnieźnieńskiego Jana Nowaka, wikariusza biskupiego dla miasta Bydgoszczy. Następnie studiował teologię moralną w Akademii Alfonsjańskiej, czyli Wyższym Instytucie Teologii Moralnej Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie. Odbył tam studia licencjackie, a następnie obronił pracę doktorską na temat eklezjalnego wymiaru grzechu i pojednania w posoborowym nauczaniu Kościoła.

8 kwietnia 2003 roku papież Jan Paweł II mianował ks. Wojciecha Polaka biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej. Sakrę biskupią przyjął 4 maja 2003 roku w gnieźnieńskiej bazylice prymasowskiej z rąk ówczesnego metropolity gnieźnieńskiego abp. Henryka Muszyńskiego. Miał wówczas 38 lat i był najmłodszym członkiem Konferencji Episkopatu Polski i najmłodszym biskupem na świecie.

Prymas Polski ma troje rodzeństwa. Jeden z braci Mieczysław, również kapłan, pracuje naukowo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Drugi brat założył rodzinę, siostra zaś jest nauczycielką w rodzinnym Inowrocławiu.

Ceni dobrą literaturę, szczególnie pisarstwo Gustawa Herlinga-Grudzińskiego; jego pasją są także górskie wędrówki, zwłaszcza w Tatrach.

http://gosc.pl/doc/2289495.Nasz-prymas- ... zis-50-lat

____________________________________
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie.


21 gru 2014, 14:15
Zobacz profil
Zawodowiec
Avatar użytkownika

 REJESTRACJA23 sie 2009, 08:34

 POSTY        3359
Post Re: Religia i wiara
Tolerancja po belgijsku.
Wystawa w sklepie w Genk

Obrazek
Katoli obrażać można, zrób podobny dowcip muzułmanom a zobaczysz szybko gdzie kończy się tolerancja.

____________________________________
Videtur et hoc mihi Platforninem non debere esse
Poza tym uważam że Platformę należy zniszczyć
/Katon starszy/


23 gru 2014, 00:24
Zobacz profil
Nowicjusz
Własny awatar

 REJESTRACJA25 wrz 2013, 08:30

 POSTY        2
Post Re: Religia i wiara
Kiedy narodził się Jezus Chrystus?

Przecież to oczywiste, miliony ludzi na całym świecie świętują narodzenie Chrystusa – Boże Narodzenie – 25 grudnia. Czy jednak jest to właściwe? Czy Chrystus naprawdę narodził się 25 grudnia?
Bądź przygotowany na to, że fakty, które zostaną Ci tutaj przedstawione zaszokują Ciebie.
Drogi czytelniku zapraszamy Ciebie do studium opartego na Biblii dzięki któremu odkryjesz prawdę – szokującą prawdę – o tym kiedy naprawdę narodził się Jezus Chrystus.

JEZUS NIE URODZIŁ SIĘ W GRUDNIU!
To twierdzenie jest na pewno szokujące, ale prawdziwe. Czy to jednak możliwe, aby miliony szczerych ludzi świętujących narodziny Chrystusa 25 grudnia było w błędzie? Sam zobacz!
Zwróć uwagę na jasne stwierdzenie znajdujące się w Twojej Biblii: w dniu narodzin Chrystusa „przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą” (Łukasz 2,8).

Musimy pamiętać o tym, że w Izraelu od początku listopada do początku marca panuje „zima”. Jest to pora deszczowa, która charakteryzuje się chłodem i opadami deszczu. „Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł” (Pnp 2,11).
Pasterze wtedy nie mogli przebywać na polach pilnując bydła gdyż było za zimno. Tym bardziej nie mogli tego robić nocą, gdyż temperatura spada wówczas jeszcze niżej. Czy możemy to udowodnić? Oczywiście! Otwórzmy księgę Ezdrasza rozdział 10,9.13:

„I w ciągu owych trzech dni zebrali się wszyscy mężczyźni z Judy i Beniamina w Jerozolimie dwudziestego dnia miesiąca – był to miesiąc dziewiąty; i cały lud rozsiadł się na dziedzińcu domu Bożego, drżąc z powodu sprawy i deszczów” (10,9).

Kiedy wypadał dziewiąty miesiąc? Oto przypis z BT do tego tekstu:
„Czyli Kislew = listopad/grudzień”.

A więc miało to miejsce mniej więcej wtedy kiedy miał się narodzić Chrystus. Lud drżał z powodu deszczów gdyż było chłodno. Czy pasterze mogli wtedy przebywać nocą na polu? Przeczytajmy teraz wiersz 13:
„Ale lud jest liczny a pora deszczowa, tak że nie można pozostać na dworze; a sprawa ta – nie na dzień jeden ani dwa, gdy wielu z nas w tej sprawie zawiniło”.

Jak więc widać nie można było wówczas przebywać na dworze z powodu zimna nie mówiąc już o nocowaniu. Być może ktoś powie, że w Betlejem mogło być o tej porze cieplej. Jednak opisane powyżej wydarzenie miało miejsce w Jerozolimie, a Betlejem leży tylko 8 kilometrów od Jerozolimy. Sama więc Biblia wskazuje, że narodzenie Chrystusa nie mogło mieć miejsca w grudniu.

Oto co na ten temat pisze Werner Keller:
   „W okresie świąt Bożego Narodzenia panuje w Betlejem mróz i przy temperaturze poniżej zera nie było pewnie w Ziemi Świętej bydła na pastwiskach. Fakt ten potwierdza również zawarta w Talmudzie notatka, według której w tej okolicy w marcu wypędza się bydło na pastwiska, a z początkiem listopada znów się je spędza. Przez okres niemal ośmiu miesięcy trzody pozostają na wolnym powietrzu. W okresie naszych świąt Bożego Narodzenia także i w Palestynie zwierzęta pozostają w stajni, a wraz z nimi i pasterze. Wobec tego opowiadanie w Ewangelii św. Łukasza wskazuje na narodzenie Chrystusa Pana przed nastaniem zimy, …”
(„A jednak Pismo Święte ma rację” Pax Warszawa 1959 s. 287).
KIEDY NAPRAWDĘ NARODZIŁ SIĘ JEZUS CHRYSTUS?

Jeżeli jednak Jezus nie urodził się w grudniu, to czy jest możliwe aby ustalić właściwy czas Jego narodzin? Czy jesteśmy w stanie rozwikłać ten problem? Oto następne szokujące fakty.

Łukasz informuje nas w 1,24-38, że Maria poczęła Jezusa wówczas kiedy jej kuzynka Elżbieta była w szóstym miesiącu ciąży z Janem Chrzcicielem. Jezus więc musiał się narodzić sześć miesięcy po narodzeniu Jana Chrzciciela.
Jeżeli jest więc możliwe ustalenie czasu narodzin Jana Chrzciciela to wówczas musimy po prostu dodać sześć miesięcy i otrzymamy czas narodzin Chrystusa. A więc, czy Biblia objawia nam czas narodzin Jana Chrzciciela?

Zwróć uwagę na następujące fakty.
Mąż Elżbiety Zachariasz był kapłanem w świątyni w Jerozolimie. Łukasz w 1,5 stwierdza, że Zachariasz był „z oddziału Abiasza”. W czasach króla Dawida liczba kapłanów była tak duża, że wszystkich podzielono na 24 oddziały. Możemy o tym przeczytać w 1 Kronik 24 rozdział. Każdy oddział służył w świątyni jeden tydzień, rozpoczynając swoją służbę i kończąc w szabat (2 Kronik 23,8). Oddział Abiasza był ósmy z kolei. Przeczytajmy również przypis do Łk 1,5 z BT: „Kapłani byli podzieleni na 24 oddziały (zmiany), z których każdy pełnił służbę w świątyni przez tydzień. Oddział Abiasza był ósmy (Krn 24,10)”.

Pierwszy oddział zaczynał służbę w pierwszym tygodniu pierwszego miesiąca hebrajskiego kalendarza. Drugi oddział służył w drugim tygodniu. W trzecim tygodniu wypadała Pascha i święto Przaśników i wówczas w świątyni służyły razem wszystkie 24 oddziały. W czwartym więc tygodniu zaczynał służbę trzeci oddział kapłanów.

Ósmy oddział Abiasza, w którym służył Zachariasz zaczynał więc służbę w dziewiątym tygodniu roku. Ale oddział Abiasza służył także w świątyni i w dziesiątym tygodniu razem z wszystkimi 24 oddziałami, gdyż wypadało w tym tygodniu święto Piędziesiątnicy.

W czasie jednego z tych dwóch tygodni – dziewiątego lub dziesiątego „kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem” przyszedł anioł Gabriel do Zachariasza z niewiarygodnie radosnym poselstwem, że żona Zachariasza Elżbieta pocznie syna (Łk 1,8-20). Kiedy służba świątynna Zachariasza dobiegła końca i powrócił on do domu, jego żona Elżbieta poczęła (Łk 1,23-24). Nie wiemy jednak czy poczęcie nastąpiło dokładnie w owym dziewiątym czy dziesiątym tygodniu. Mogło ono nastąpić tydzień lub dwa tygodnie później. W każdym razie wypadało ono gdzieś w końcu czerwca lub na początku lipca.

Teraz będą nam pomocne podstawowe wiadomości z biologii i elementarne podstawy arytmetyki – głównie umiejętność dodawania. Jeżeli do czasu poczęcia – koniec czerwca lub początek lipca – dodamy dziewięć miesięcy otrzymamy czas narodzin Jana Chrzciciela, który wypadnie w końcu marca lub na początku kwietnia. Dokładnie sześć miesięcy później – koniec września lub początek października – narodził się nasz Pan, Jezus Chrystus.

Podsumujmy to:

NARODZINY JANA CHRZCICIELA
koniec czerwca lub początek lipca + dziewięć miesięcy = koniec marca lub początek kwietnia

NARODZINY JEZUSA CHRYSTUSA
koniec marca lub początek kwietnia + sześć miesięcy = koniec września lub początek października

(Zobacz Kalendarz Rytuałów Illuminati – w powyższych okresach nie ma żadnych satanistycznych rytuałów! – przyp. Radtrap)

W końcu września lub na początku października pasterze mogli całkiem swobodnie nawet nocą przebywać na pastwiskach strzegąc bydła.
Ale czy można ustalić właściwą datę narodzin Chrystusa?
Wszystkie ważne wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa miały miejsce w czasie jakiegoś święta.
Jeżeli śmierć Chrystusa nastąpiła w dniu święta Paschy, a Jego zmartwychwstanie miało miejsce w dniu Pierwocin, natomiast zesłanie Ducha Świętego nastąpiło w święto Piędziesiątnicy to czy nie jest logiczne, że Jego narodziny miały związek z jakimś świętem?

Chrystus jak ustaliliśmy narodził się w końcu września lub początku października. Jaki wówczas był hebrajski miesiąc?
Oto przypis z Biblii Tysiąclecia do tekstu Nehemiasz 7,72:
„Siódmy – czyli Tiszri = wrzesień/październik”.
Na przełomie września i października wypadał w hebrajskim kalendarzu siódmy miesiąc zwany Tiszri.

Jakie święta wypadały w siódmym miesiącu?
W tym miesiącu wypadały aż trzy szczególne okresy. Mianowicie;
1 Tiszri wypadało święto Trąbienia,
10 Tiszri wypadał Dzień Pojednania,
15-22 Tiszri wypadało święto Namiotów (zobacz Kapłańska 23,23-44).

Czy nie jest logiczne zatem, że skoro ten miesiąc był tak „naszpikowany” świętami to Chrystus narodził się w któreś z tych świąt? Dobrze, ale w które?
Apostoł św. Jan daje nam natchnioną odpowiedź, w które święto narodził się Jezus Chrystus. Oto szokujące wyznanie św. Jana:
„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (Jana 1,14).
Jako „zamieszkało” przetłumaczono tutaj greckie słowo „skenoo”, które oznacza: żyć lub mieszkać pod namiotami; rozbić namiot;
(zobacz „Słownik Grecko-Polski Nowego testamentu” ks. Remigiusza Popowskiego wyd. Vocatio str 302 oraz nr.4638 Stronga).

Dlatego interlinearny przekład oddaje to w ten sposób: „I słowo ciałem stało się i rozbiło namiot wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca, pełen łaski i prawdy” (wydawnictwo Vocatio).

A właśnie świętem podczas którego rozbijano namioty i przez siedem dni w nich mieszkano było Święto Namiotów wypadające od 15-22 Tiszri. Apostoł Jan wskazuje więc, że Jezus Chrystus narodził się właśnie w okresie tego święta. Że tak właśnie było potwierdza zachowana u niektórych Ojców Kościoła świadomość tego. Mianowicie wiązali oni narodzenie Chrystusa właśnie ze świętem Namiotów pomimo tego, że świętowali je w 25 grudnia. Na przykład Grzegorz z Nazjanu (329-389) w kazaniu z okazji święta Narodzenia łączy święto Narodzenia z 25 grudnia ze świętem Namiotów. Pisze on:

   „Tematem dzisiejszego święta (25 grudnia) jest prawdziwe święto Namiotów. Rzeczywiście, w tym święcie, ludzki namiot został zbudowany przez Tego, który włożył na siebie z naszego powodu ludzką naturę. Nasze namioty, które zostały dotknięte przez śmierć, są wzbudzone ponownie przez Tego, Który buduje nasze mieszkanie od początku. Dlatego, złączywszy nasz głos z Dawidem, zaśpiewajmy Psalm: „Błogosławiony, Który przychodzi w imię Pańskie”. Jak On przybywa? Nie łodzią, ani nie wozem. Ale On wchodzi do ludzkiego życia przez niepokalaną dziewicę”

(Kazanie na Dzień Narodzenia, Patrologia Grecka 46, 1129 B-C).

Co ciekawe Psalm 118, który on cytuje jest właśnie śpiewany przez Żydów podczas obchodów święta Namiotów.
Posiadamy więc opartą na Piśmie Świętym datę narodzin naszego Pana. Dlaczego wobec tego niemal cały chrześcijański świat święci i uznaje inną datę narodzin Chrystusa?

DLACZEGO 25 GRUDNIA?
Być może niejeden spyta, dlaczego wobec tego wszyscy dzisiaj świętują narodzenie Chrystusa 25 grudnia?
Przykro o tym pisać, ale zadecydował o tym wzgląd na bardzo popularne pogańskie święto ku czci perskiego boga Mitry obchodzone właśnie tego dnia. Kościół nie mogąc sobie dać rady z tym świętem przemianował je wspaniałomyślnie na narodziny Chrystusa. Świadczy o tym fakt, że na początku przyjmowano różne daty narodzin Jezusa. Jednak w końcu wybrano 25 grudnia.

Oto co pisze katolicki historyk Daniel Rops:
  „Dzień zaś narodzenia, za który dziś cała ziemia przyjmuje 25 grudnia, jest datą opartą wyłącznie na tradycji. W wieku III Klemens Aleksandryjski wyznaczył Boże Narodzenie na 19 kwietnia; czasem wysuwano także 29 maja i 28 marca, na Wschodzie przez długi czas obchodzono to święto 6 stycznia; wydaje się, że dziś przyjęta data zostaje na dobre ustalona dopiero około roku 350. Niektórzy przypuszczali, że mogła mieć jakiś związek ze świętem boga Mitry lub „Słońca niezwyciężonego”, przypadającego wedle kalendarza rzymskiego w okresie przesilenia zimowego. Znamy wiele wypadków, gdy liturgia chrześcijańska wyzyskała dla swoich celów święta pogańskie”
(Dzieje Chrystusa, Daniel Rops, Pax, Warszawa 1987, str 98-99).

W katolickiej „Historii Kościoła” możemy przeczytać:

   „Wspomnienie o Bożym Narodzeniu w dniu 25 grudnia pojawia się w Rzymie na jakiś czas przed rokiem 336; wydaje się, że tryumfujące chrześcijaństwo zaanektowało dla siebie, nadając mu nowe znaczenie, pogańskie święto Niezwyciężonego Słońca, którego kult cesarz Aurelian usiłował wprowadzić w roku 274 jako powszechną religię Cesarstwa”
(Historia Kościoła, Pax, Warszawa 1984, str 237).

Natomiast rzymskokatolicki ks. Mieczysław Żywczyński rozbrajająco szczerze przyznaje pisząc o kulcie boga Mitry:
   „Dzień jego przyjścia na ziemię czczono 25 grudnia. Dlatego też chrześcijanie, którzy widzieli w mitraizmie śmiertelne niebezpieczeństwo, przyjęli 25 grudnia jako dzień narodzin Chrystusa” (Kościół i społeczeństwo pierwszych wieków, Pax, Warszawa 1985, str 148).

Polska historyk Maria Janczewska pisze:
„Kult Mitry przez długi czas był bardzo poważnym rywalem chrześcijaństwa w szerokim oddziaływaniu na masy ludności, obie religie miały zresztą wiele cech podobnych, a zwyciężony ostatecznie mitraizm wywarł pewien wpływ na chrześcijaństwo. Tak np. świętowana przez wyznawców Mitry data jego urodzin (25 grudnia), obchodzona jako główne święto w kulcie solarnym Słońca Niezwyciężonego, została przez chrześcijan uznana za dzień Bożego Narodzenia”
(Historia starożytnego Rzymu, PWN, Warszawa 1976, str 298).

Czy godzi się, aby zmieniać prawdziwą datę narodzin Jezusa tylko po to, aby zyskać przychylność niewierzącego świata? Gdyby Bóg tego chciał to mógł sprawić, aby Chrystus naprawdę narodził się 25 grudnia. Bóg jednak sprawił narodziny Swego Syna w innym terminie. Czy jest słuszne, aby człowiek poprawiał Boga?

http://radtrap.wordpress.com/2011/08/04 ... -chrystus/


23 gru 2014, 01:35
Zobacz profil
Fachowiec
Własny awatar

 REJESTRACJA14 wrz 2011, 22:56

 POSTY        1263
Post Re: Religia i wiara
Lewacy chcą udaremnić budowę Świątyni Opatrzności Bożej. ZOBACZ czyim idą śladem.

Obrazek

Lewacka propaganda robi swoje. Ponad 100 osób demonstrowało przed Sejmem przeciw finansowaniu Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie z budżetu kultury.


Na tacę rzućcie ze swoich

— takie m.in. hasło można było przeczytać na transparentach uczestników obywatelskiego protestu.

Jedna z przyjętych poprawek do budżetu na rok 2015, uchwalonego w środę w nocy przez Sejm - zgłoszona przez posłów PO i PSL - zakłada przekazanie 16 mln zł z budżetu kultury na utworzenie rezerwy celowej pod nazwą „Środki na realizację zadań w zakresie kultury, w tym Muzeum Jana Pawła II w Świątyni Opatrzności Bożej”.

Sprzeciwiali się temu uczestnicy demonstracji, którą w sobotę zorganizowano w stolicy. Organizator protestu, redaktor naczelny pisma „Liberte!” Leszek Jażdżewski zbierał podpisy pod apelem do senatorów, by tę poprawkę odrzucili.

To, co zostało przegłosowane w Sejmie, ta poprawka do budżetu, pod osłoną nocy wpisana w ostatniej chwili, (…) pod pozorem wspierania muzeum, to nie jest jeszcze prawo, które obowiązuje, dlatego że jeszcze musi to przejść przez Senat i zostać podpisane przez prezydenta. (…) To jeszcze nie jest prawo, jeszcze możemy protestować

— mówił do zgromadzonych Jażdżewski.

Dotowanie związków wyznaniowych z państwowych funduszy jest sprzeczne z polskim prawem. Jest publiczną tajemnicą, że kolejne dotacje Ministerstwa Kultury i samorządów, pod pozorem finansowania powstających w ŚOB muzeów, są faktycznym wsparciem budowy miejsca kultu. Przyłączenie się do tego procederu ustawodawcy jest działaniem niemoralnym i bezprawnym. Każe wątpić, czy decyzje parlamentarzystów są podejmowane w interesie ogółu obywateli, czy pod dyktando najbardziej wpływowych grup

— to fragment tekstu apelu.

Apelujemy do Pań i Panów senatorów - naprawcie błąd Sejmu i przywróćcie środki polskiej kulturze, sprawy kultu pozostawiając decyzjom finansowym jego wyznawców

— czytamy dalej.

Wcześniej poprawka do budżetu, zakładająca wsparcie budowy Muzeum Jana Pawła II w Świątyni Opatrzności Bożej wywołała gwałtowne protesty m.in. posłów od Palikota.

Sprzeciw lewaków w Sejmie i przed Sejmem wobec wsparcia z budżetu dla Muzeum Jana Pawła II wpisuje się w długą historię zwalczania Świątyni Opatrzności Bożej. Nie jest to historia chlubna. Wręcz przeciwnie – to historia zwalczania polskiej wolności.

ZOBACZ FILM o tym, kto walczył o Świątynię Opatrzności Bożej, a kto ją zwalczał!

https://www.youtube.com/watch?feature=p ... 9JAc8WdB2k

http://wpolityce.pl/kosciol/226762-lewa ... ladem-film

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Abp Hoser: Kościół ma prawo wypowiadać się w sprawach publicznych i upominać, jeśli trzeba

Obrazek

Rolą Kościoła jest wypowiadać się w sprawach publicznych i upominać, kiedy trzeba, żeby władcy nie prowadzili swoich podwładnych na bezdroża i drogi bez wyjścia


-– podkreślił abp Henryk Hoser. W czwartą niedzielę adwentu biskup warszawsko-praski przewodniczył uroczystej Mszy św. w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana na Pradze. Liturgię poprzedziło otwarcie i poświęcenie żywej szopki, która stanęła przed kościołem katedralnym.**

Przywołując w homilii przykład wiary Najświętszej Maryi Panny, abp Hoser zachęcał do zawierzenia Bogu całego swojego życia. Przyznał, że Bóg rzeczywiście przygotowywał Maryję, uwalniając Ją od grzechu pierworodnego, aby stała się godnym mieszkaniem dla Jego Syna.

W swojej pokorze i skromności nie była jednak świadoma, że jest „wybranym naczyniem”, które ma być wypełnione łaską. W chwili Zwiastowania Trójca Przenajświętsza odwołała się do wolności Maryi, czekając na Jej odpowiedź

-– zauważył kaznodzieja. Przywołał słowa św. Bernarda, który pisał, że „na ustach Dziewicy zawisło pocieszenie nieszczęśliwych, wyzwolenie skazanych i zbawienie wszystkich synów Adama”.

Abp Hoser zwrócił uwagę, że przyjmując wolę Boga Maryja weszła w ciemność wiary.

Do takiej wiary powołani jesteśmy wszyscy. Zaufajmy wiec Bogu idąc tam, gdzie On nam wskazuje, nawet gdy nie mamy ukazanych żadnych środków. We właściwym momencie i we właściwym miejscu Bóg przez swojego Ducha podpowie nam, co mamy robić, aby dalej pełnić jego wolę

– zapewniał biskup warszawsko-praski. Dodał, że podobnie jak w Starym Testamencie lud prowadzili prorocy, tak dziś Duch Święty posługuje się Kościołem.

Rolę prorocką, która jest rolą Jezusa Chrystusa w tej chwili przejął Kościół. Jego rolą jest więc wypowiadać się w sprawach publicznych i upominać, kiedy trzeba, żeby władcy nie prowadzili swoich podwładnych na bezdroża i drogi bez wyjścia

– podkreślił abp Hoser. Zaapelował jednocześnie: „Zaufajmy temu głosowi, zaufajmy tej wierze, której Kościół jest strażnikiem, to jest przecież Jego elementarna rola”.

Mszę poprzedziło poświęcenie Praskiej Żywej Szopki, którą będzie można oglądać do 6 stycznia. W tym roku, w obszernej, ocieplanej drewnianej stajence obok gipsowych postaci Świętej Rodziny znalazły się dwa osiołki, cztery kozy i jedna owieczka. Zwierzęta pochodzą z pobliskiego Ogrodu Zoologicznego.

Wokół katedry odbył także przedświąteczny kiermasz i degustacja potraw wigilijnych. Natomiast miłośnicy muzyki mogli w świątyni wysłuchać koncertu kolęd w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze.

http://wpolityce.pl/kosciol/226786-abp- ... sli-trzeba

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Cejrowski już nie wzywa do bojkotu Empiku. Dostał list od prezesa firmy z przeprosinami za akcję z Czubaszek i Nergalem

Wojciech Cejrowski w krótkim wpisie na Facebooku oznajmił, że jego spór z Empikiem dobiegł końca.
Przypomnijmy - poszło o to, że firma w kampanii bożonarodzeniowej wykorzystała wizerunek Marii Czubaszek i „Nergala” - osób jawnie uderzających w światopogląd chrześcijański.

Cejrowski zachęcał, by nie kupować jego książek w tej korporacji - otrzymał jednak od prezesa Empiku list z życzeniami i przeprosinami i uznał, że należy wybaczyć i zapomnieć o całej sprawie.

Serdecznie zachęcam do powrotu do Empików w całej Polsce. Ktokolwiek dał wyraz swemu oburzeniu i nie robił zakupów w Empiku, niech teraz pofatyguje się i zrobi zakupy - jako widomy znak przebaczenia i pojednania. Sam to zrobię, pomimo, że jestem już w USA - zrobię przez internet

— napisał Cejrowski.

Podróżnik pokazał też całość listu od szefa Empiku:

Życzę wszystkim Zdrowych, Spokojnych, Radosnych Świąt - niech to będzie dla Was wszystkich wyjątkowy i magiczny czas! Jednocześnie dziękuję za zakupy prezentów w naszych salonach a osoby, które poczuły się urażone doborem bohaterów ostatniej kampanii reklamowej Empiku, przepraszam, zapewniając, że nie było to celowe działanie czy też prowokacja. Jeszcze raz: Wszystkiego Dobrego na te Święta
Prezes Empiku, Olaf Szymanowski”

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/22706 ... i-nergalem

____________________________________
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie.


26 gru 2014, 22:07
Zobacz profil
Zawodowiec
Avatar użytkownika

 REJESTRACJA10 lis 2006, 08:34

 POSTY        3338
Post Re: Religia i wiara
Kościół w Koszalinie dla wszystkich.
Bez wyjątku.

Obrazek

Wiara czyni cuda!

____________________________________
"Demokracja to cztery wilki i owca głosujące o obiedzie" R.A.Heinlein


31 gru 2014, 13:41
Zobacz profil
Fachowiec
Własny awatar

 REJESTRACJA14 wrz 2011, 22:56

 POSTY        1263
Post Re: Religia i wiara
Nie lękajcie się! (biskupom pod choinkę)

W piękny bożonarodzeniowy czas, kiedy betlejemskie światło napełnia nas wszystkich wiarą, nadzieją i miłością, postanowiłem zdobyć się na odwagę i jako niejednokrotnie zbłąkana owieczka zwrócić się do moich dostojnych Pasterzy. Nie kryję, zachęcił mnie do tego krążący po internecie tekst Aleksandra Ściosa, który zarzucając polskim biskupom nadmierną lękliwość i ustępliwość wobec władzy, pyta dramatycznie: Dlaczego milczeliście? Dlaczego milczycie?!
Będąc z natury ostrożny, sformułowałbym rzecz inaczej – to, co uznaje się za bojaźliwość czy ustępliwość, bywa niekiedy przejawem przemyślanej taktyki, mającej w perspektywie cele dalsze i sprawy ważniejsze. Tak bywało nieraz, nawet Prymas Tysiąclecia czynił niekiedy krok w tył, jednak w decydującej sytuacji mówiąc „non possumus!”. Nie można powiedzieć tego o jego następcach – co widać choćby na przykładzie „niepokornych księży”, od których odcinano się, aby później, jak w wypadku bł. Jerzego Popiełuszki, wynosić ich na ołtarze. Jednak jak powiedziałem, moim zdaniem problem nie leży wyłącznie w lękliwości, lecz w krótkowzroczności.

Być może wielu wydaje się, że „postnowoczesność” można przeczekać, jak przeczekało się kiedyś komunę. Można cofać się, ustępować, minimalizować straty, cieszyć z doraźnych sukcesów...  Biskupi niejednokrotnie śmiało zabierali głos w sprawach dla człowieka najważniejszych, w obronie życia, przeciw cywilizacji śmierci itp. Niestety, działania te wydawały się pomijać istotę problemu. Generatorem i przekaźnikiem naporu szeroko pojętego zła jest dziś władza. Ta władza! Liberalno-demokratyczna! Koalicyjne partie od dość dawna, mimo szermowania hasłami patriotycznymi i bogoojczyźnianymi, niewolniczo postępują za mieniącymi się „chrześcijańskimi” czy „prawicowymi” partiami zachodniej Europy. Koniec tej drogi można już zobaczyć: puste kościoły, nieliczni wierni, pozbawieni własnych mediów, prawa do noszenia oznak kultu, demoralizowani przez media, dekonstruowani przez szkoły. To władze, a nie sami ludzie, zgotowały ludziom ten los. I chowanie  głowy w piasek, siedzenie w kącie lub próby „dialogu” niczego nie dadzą. Obowiązkiem pasterzy jest, kiedy owczarnia podejmuje wysiłek, aby zmienić tę władzę, być z nią, na czele pochodu! Nawet jeśli zakazuje tego Zwierzchność. Ale nawet papież jest nieomylny tylko w sprawach Wiary, a nie polityki. W czasach zaborów nie brakowało u nas księży, a także hierarchów, którzy potrafili sprzeciwiać się nakazom z Watykanu nakazującym posłuszeństwo obcym tronom! Dlatego między innymi przetrwaliśmy! Żeby było jasne – nie namawiam polskich hierarchów do rewolucji czy też wskazywania, na jakie partie należy głosować. Chodzi raczej o mocny gest, że ci, co rządzą, nie mają prawa powoływać się na poparcie hierarchii, na chrześcijańskie inspiracje! Bo grzeszą. I to straszliwie!

Wierni czekają na taki gest. Dla przyszłości! Żebyśmy za kilka lub kilkanaście lat nie musieli obchodzić „Świąt Zimowych Zakupów” konspiracyjnie, w katakumbach, zagrożeni wizytą Policji Poprawności Politycznej i karami za zakłócanie laickich norm zbiorowego współżycia. Dlatego nie lękajcie się!

http://niezalezna.pl/62691-nie-lekajcie ... od-choinke

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Przygoda wszech czasów w obrazkach

Obrazek

Zapierające dech w piersiach przygody, zwroty akcji i superbohater, którego wielu chce naśladować. Do tego talent rysownika i komiks gotowy! Jednak ten jest niezwykły, bo zamiast popularnej w tym gatunku fantastyki mamy tu moc Bożą. Na rynku pojawiła się „Biblia. Komiks” Wydawnictwa M.


Najpierw pojawił się lew ze skrzydłami orła, potem straszny niedźwiedź i pantera z czterema głowami. Wreszcie zjawia się czwarta, najokropniejsza bestia z metalowymi zębami, która pożera trzy pierwsze. To nie powieść science fiction, tylko opis snu proroka Daniela (Dn 7). Idealny materiał dla komiksowego rysownika. A przy opowieści o Samsonie, który zniszczył armię wroga uzbrojony w szczękę osła, bledną wymyślone hollywoodzkie historyjki o superbohaterach…

Po lekturze komiksu nie opuszcza nas wrażenie, że Biblia jest tekstem, który wręcz idealnie może pasować do formuły komiksu. Stworzenie świata, plagi egipskie, sąd nad Jezusem, apokalipsa… Intrygi, piękne kobiety, nieziemska moc w rękach ludzi na ziemi. „Ludzie zazwyczaj nie myślą o Nim w ten sposób, ale Bóg jest pierwowzorem bohatera. Na każdym robi wrażenie, gdy Superman jednym dmuchnięciem wywraca auto, ale to Bóg stworzył wszechświat dzięki swojemu tchnieniu” – czytamy we wstępie komiksu. Poza rewelacyjnymi rysunkami Brazylijczyka Sergio Cariello, które zrobią wrażenie na najbardziej wymagającym fanie gatunku, mamy tu też niezwykłą oprawę tekstową. Tytułów rozdziałów opisujących Stary Testament nie powstydziłaby się żadna powieść sensacyjna. „Podmieniona żona” (o historii Jakuba i Racheli), „Spisek księcia” (opisujący złowieszczy plan Absaloma przeciw królowi Dawidowi), „Złe przebranie” (o przebraniu króla Achaba w wojnie z Aramejczykami), „Rydwany ognia” (o tym, jak Eliasz został wzięty do nieba), „Zasztyletowany nocą” (o zamordowaniu króla Joasza) czy „Śmiertelny sen” (o jednym z proroctw Daniela). Oczywiście szczególnie zachęcamy do lektury komiksowego Nowego Testamentu. Lektury idealnej na ten świąteczny czas.

http://niezalezna.pl/62768-przygoda-wsz ... -obrazkach

____________________________________
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie.


05 sty 2015, 03:28
Zobacz profil
Site Admin
Avatar użytkownika

 REJESTRACJA21 paź 2006, 20:09

 POSTY        6688

 LOKALIZACJATriCity
Post Re: Religia i wiara
.
EPIFANIA - Dzień Objawienia Pańskiego

Obrazek


Kościoły chrześcijańskie na Zachodzie obchodzą 6. stycznia Święto Objawienia Pańskiego (Święto Epifanii), zwane popularnie Świętem Trzech Króli. Jest to jedne z najstarszych świąt w chrześcijaństwie.
Dzień Trzech Króli jest świętem Objawienia Boga światu po grecku zwanym Epifaneją. Był on obchodzony już w III w. na pamiątkę opisanego w Ewangelii św. Mateusza hołdu, jaki Trzej Królowie - Trzej Mędrcy ze Wschodu złożyli Dzieciątku Jezus. Pierwsi chrześcijanie w tym właśnie dniu świętowali Boże Narodzenie.
Dopiero w końcu IV w. do liturgii Kościoła Powszechnego wprowadzone zostały dwie odrębne uroczystości: Boże Narodzenie - 25 grudnia i święto Trzech Króli - Objawienia Pańskiego - 6 stycznia. Zamyka ono cykl uroczystości religijnych - cykl świąteczny Bożego Narodzenia.
W Kościele Katolickim Dzień Objawienia Pańskiego jest dniem świątecznym nakazanym. Oznacza to, że wierni są zobowiązani w tym dniu uczestniczyć we Mszy świętej oraz powstrzymać się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należne odpoczynku duchowego i fizycznego.
W Kościele tego dnia święci się złoto i kadzidło (od XV/XVI w.), a także kredę (od XVIII w.). Wodę święcono w Jerozolimie już od VI w. Napis "K (C) + M + B + bieżący rok" jest różnie interpretowany: "Kasper, Melchior, Baltazar", Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi") czy Christus multorum benefactor ("Chrystus dobroczyńcą wielu"). Zwyczaj niewątpliwie nawiązuje do Księgi Wyjścia (11,1-13,16), kiedy to Izraelici oznaczali drzwi swoich domostw krwią baranka paschalnego. Chrześcijanie, znacząc poświęconą kredą odrzwia swoich mieszkań, proszą Chrystusa o błogosławieństwo, a także publicznie wyznają swoją wiarę.

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy przybyli ze Wschodu do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon. Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.
Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny. Mt 2:1-12 (BT)

Święto Trzech Króli

Święto Trzech Króli lub też Objawienie Pańskie, przypadające na 6 stycznia, jest jedną z najstarszych uroczystości uświęconych przez Kościół. Już w III w. Kościół Wschodni nadaje szczególne znaczenie temu świętu. Tego dnia Kościół grecki obchodził Boże Narodzenie jako uroczystość Epifanii, tzn. zjawienie się Boga na ziemi w tajemnicy Wcielenia. W Kościele Zachodnim ślady owego święta odnaleźć można pod koniec IV w., jednakże odbywały się w nim niezależnie od święta Bożego Narodzenia.
  Kościół pierwotny mówi o Trzech Magach, którzy symbolizować mają właśnie Kościół, świat pogański oraz całą rodzinę ludzką, pośród której pojawił się Jezus Chrystus. I właśnie przedstawiciele owej wielkiej ludzkiej rodziny przychodzą z krańców świata, aby oddać pokłon Panu Wszechświata. Gest ten oznacza hołd najwyższej podzięki złożony przez narody pogańskie, za uczynienie z nich narodu wybranego. Aby podkreślić uniwersalność misji Chrystusa, wśród Trzech Magów (Królów), umieszcza się także przybysza z Afryki. Zbawienie bowiem dotyczy wszystkich ras bez wyjątku. Prorok Izajasz mówi, iż światłość wychodzi od Izraela, lecz nie jest jego wyłączną własnością, stąd bowiem rozchodzi się na cały świat. Dzięki takiemu spojrzeniu i ujęciu problemu Kościół mógł otworzyć swe drzwi Dobrej Nowinie, która w wieku I ogarnęła cały ówczesny świat.
  Święty Mateusz krainę Magów nazywa – „Wschodem”. W czasach Chrystusa „Wschód” rozumiany był jako obszar leżący na wschód od rzeki Jordan, a były to: Arabia, Babilonia, Persja.
  Legenda o tym, iż jeden z Magów był z Afryki Czarnej pochodzi z proroctwa Psalmu 72: „Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. I oddadzą Mu pokłon wszyscy królowie... Przeto będzie żył i dadzą mu złoto z Saby” (Ps 72, 10-11a i 15a). Na podstawie tego proroctwa zapisała się tradycja, że owi Magowie byli właśnie królami. Prorok Izajasz nie pisze jednak wprost o królach, wymienia tylko dary, które ofiarują Panu: „Zaleje cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i Efy. Wszyscy oni przyjdą ze Saby, zaofiarują złoto i kadzidło” (Iz 60, 6).
  W rzeczywistości owi tajemniczy przybysze byli prawdopodobnie astrologami. Byli to ludzie zamożni, ale i wielce pobożni, mogli być także naczelnikami swych plemion. Pochodzili oni z Persji, a do Betlejem przywiodła ich cudowna gwiazda. Wielce prawdopodobne jest, iż otrzymali oni także nadprzyrodzone oświecenie. Przybysze byli pierwszymi poganami, dlatego święto Trzech Króli nosi urzędową nazwę ustanowioną przez Kościół – Objawienie Pańskie, gdyż Mesjasz objawił się także ludom pogańskim.

W Polsce od XV/XVI w. w święto Trzech Króli Kościół święci złoto i kadzidło. Natomiast kredę dopiero w XVIII w. Poświęconą kredą należy, według tradycji, wypisać na drzwiach wejściowych pierwsze litery imion Magów K+M+B oraz nowy rok. Do szopki natomiast należy wstawić figury Trzech Króli wraz z ich orszakiem. Okres od Bożego Narodzenia po uroczystość Objawienia Pańskiego uważany był w tradycji polskiej za najbardziej święty. Unikano wówczas wykonywania ciężkich prac, w domach śpiewano kolędy o Trzech Królach, a rozśpiewane dzieci kolędowały od domu do domu z gwiazdą w ręku, otrzymując w zamian od pani domu rogale.
  Świąteczny obiad kończył się pysznym ciastem. Komu przypadł kawałek z migdałem, okrzyknięty został królem migdałowym. Przy każdym kościele niemalże już od wczesnych godzin rannych ustawiane były stragany, gdzie kupić można było kadzidło i kredę. Kadzidło służyło wiernym do wykadzania mieszkań. Tego dnia paurowie, czyli ubodzy studenci, urządzali tzw. dialogi, czyli przedstawienia.
  Król Jan Kazimierz miał w zwyczaju kłaść tego dnia na ołtarzu wszystkie monety bite w roku ubiegłym. Święconym złotem dotykano szyję, aby odpędzić od niej wszelkie choroby. Postacie Trzech Króli stały się także wdzięcznym tematem dla wielu artystów. Ich ulubionym motywem stał się szczególnie pokłon przed Dzieciątkiem Jezus.
  Piękna i bogata to tradycja, którą może należałoby częściej kultywować w naszych domach. Dziedzictwo kulturowe przekazane nam przez naszych ojców mamy obowiązek przekazywać kolejnym pokoleniom, by czerpało wiarę z naszej wiary i nadzieję z naszej nadziei. Istnieje również, o czym może nie każdy wie, legenda o tym, jakoby do Betlejem wyruszyć miał także czwarty król. Nie dotarł jednak wraz z innymi na czas i nie złożył pokłonu Dziecinie... Kim był ów król? A może w osobie króla dostrzegasz siebie?

„Mędrcy świata, monarchowie, gdzie śpiesznie dążycie?
Powiedzcież nam, Trzej Królowie, chcecie widzieć Dziecię?
Ono w żłobie nie ma tronu i berła nie dzierży,
A proroctwo Jego zgonu, już się w świecie szerzy”.


Źródło: http://www.objawieniapanskiego.pl/pl/pa ... dzien.html





Jak obchodzimy Święto Trzech Króli?

CMB.
Christus Mansionem Benedicat
czyli
Chryste błogosław temu domowi.


Chrystus Błogosławi

Na pamiątkę tego wydarzenia odbywa się poświęcenie kredy, kadzidła i wody. Kredą na drzwiach należny napisać K+M+B (inicjały trzech Mędrców) i aktualny rok. Po łacinie skrót odczytywany jest, jako błogosławieństwo –Christus Mansionem Benedicat, czyli Chryste błogosław temu domowi. Taki jest zwyczaj uczczenia Święta Objawienia Pańskiego w Polsce, czy w innych krajach zwyczaj ten wygląda podobnie?

Jest to jedno z najstarszych Świąt chrześcijańskich. Było obchodzone dużo wcześniej niż Święta Bożego Narodzenia. W naszej świadomości bardziej utrwaliła się nazwa Świeto Trzech Króli. Ma to związek z historią tego zdarzenia. Trzej Królowie (Magowie) udali się ze wschodu by złożyć pokłon i dary (mirrę, kadzidło i złoto) nowonarodzonemu Jezusowi Chrtystusowi. Do źłóbka zaprowadziła ich gwiazda betlejemska.

Pokłon dla Jezusa

Każdy z nas wielokrotnie słyszał tą historię. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z wagi i znaczenia tego Święta.

Pokłon Jezusowi oddali Mędrcy ze wschodu, umownie nazwani: Kacper, Melchior i Baltazar. Nie byli to członkowie narodu Izraela. Świadczy to o wielonarodowości i o mocy Boga do jednoczenia wszystkich ludzi bez względu na wyznanie i miejsce zamieszkania.

Do Betlejem prowadziła ich gwiazda. Duchowni odczytują gwiazdę, jako "głęboki w treści symbol życiowej drogi każdego człowieka podążającego za światłem wiary. W obrazie Mędrców cała ludzkość przebywa do Betlejem, aby w Jezusie uznać obiecanego Mesjasza i złożyć Mu należny hołd''.

Każdy z Królów przyniósł stosowne dary. Każdy z nich ma odpowiednie znaczenie. Złoto – symbol godności królewskiej, mirra – symol wypełnienia proroctw i zapowiedź śmierci Zbawiciela oraz kadzidło – symbol godności kapłańskiej. To właśnie w kategoriach symbolu powinniśmy rozpatrywać Święto Objawienia Pańskiego.

Inne sposoby obchodzenia święta Trzech Króli

Święto Trzech Króli hucznie ochodzone jest w większości państw Unii Europejskiej. Między innymi w: Niemczech, Austrii, Hiszpanii. Każdy z tych krajów ma trochę inny sposób obchodzenia Święta. Warto poczytać o tym na forach społecznościowych, przykładowo na serwisie znajomapolonia.com, gdzie uwagami wymieniają się Polacy rozproszeni po całym świecie, chętnie dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i uwagami na temat Święta.

W Niemczech dzieci przebrane za Trzech Kroli piszą na drzwiach napis C+M+B. Bardzo hucznie Trzech Króli jest obchodzone we Włoszech. Utarł się tam zwyczaj, że dzieci po przebudzeni otrzymują skarpety wypełnione słodyczami. Te, które nie były grzeczne zamiast słodyczy dostaną "węgiel", czyli cukier pomalowany na czarno. Poza tym w całym kraju odbywają się liczne orszaki Trzech Króli przebranych w historycznie barwne stroje. Natomiast we Francji pieczę się tego dnia specjalne ciasto w kształcie korony. W środku znajduje się bób. Osobie, która znajdzie bób jako pierwsza, daje się koronę z pozłacanego papieru. Od tej pory dana osoba jest królem lub królową.

Jak widać Święto Trzech Króli można obchodzić na różne sposoby. W większości podyktowane jest to tradycją i zwyczajem mieszkańców kraju, w którym przebywamy. Każdy z tych sposobów jest równie ważny jeżeli ma na celu należyte kultywowanie pamięci i uczczenie Święta Objawienia Pańskiego.

Nie wolno nam jednak zapominać, że 6 stycznia każdy chrześcijanin ma obowiązek uczestniczenia we Mszy Świętej. Z tej okazji w kilku europejskich krajach został ustanowiony dzień wolny od pracy. Daje to możliwość głębszego zastanowienia się nad wagą i znaczeniem Święta Trzech Króli.

Aleksandra Hacia
Źródło: http://www.katolik.pl/jak-obchodzimy-sw ... 16,cz.html

____________________________________
Nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś - lecz tym, kim się stajesz, gdy myślisz kim jesteś.


06 sty 2015, 13:40
Zobacz profil
Fachowiec
Własny awatar

 REJESTRACJA14 wrz 2011, 22:56

 POSTY        1263
Post Re: Religia i wiara
Dlaczego piszemy na drzwiach C+M+B?

Co roku 6 stycznia Kościół katolicki obchodzi uroczystość Objawienia Pańskiego, potocznie zwaną świętem Trzech Króli. O tym skąd wzięły się imiona mędrców i dlaczego w ten dzień wierni piszą kredą na drzwiach mówi ks. prof. Jacek Nowak.


Ks. Nowak z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie wyjaśnia, że w czasie uroczystości Objawienia Pańskiego, a więc Epifanii, chrześcijanie upamiętniają trzy biblijne wydarzenia: pokłon trzech króli, chrzest Jezusa oraz pierwszy cud Jezusa w Kanie Galilejskiej.

- Święto Objawienia Pańskiego powstało w Egipcie w III wieku. 6 stycznia jedna z sekt chrześcijańskich czciła tam chrzest Chrystusa, który traktowała jako pełne objawienie Syna Bożego. Według wyznawców tej sekty, dopiero w chwili chrztu nastąpiło ujawnienie dwóch natur Jezusa: ludzkiej i boskiej - mówi profesor UKSW.

Data święta Epifanii związana była z wierzeniami staroegipskimi. 6 stycznia obchodzono święto narodzenia boga światła. Wierzono, że nocą poprzedzającą święto, kiedy rodził się nowy bóg, wody Nilu zamieniały się w krew. "W wielu miejscach piasek na nabrzeżach Nilu ma czerwony kolor - wyjaśnia ks. Nowak - a że jest to pora deszczowa, rzeka zabierała ten piasek i woda rzeczywiście mogła stawać się czerwona". Czerwone wody Nilu posłużyły chrześcijanom do zastąpienia wierzeń pogańskich ukazaniem pierwszego biblijnego cudu Jezusa w Kanie Galilejskiej, gdzie Chrystus wodę przemienił w wino.

Trzecim wydarzeniem, o którym mówi się w czasie Epifanii jest pokłon mędrców, którzy przybyli do nowo narodzonego Jezusa. Wtedy to miało nastąpić symboliczne objawienie się Chrystusa całemu ówczesnemu światowi.

Ks. Nowak zauważa, że w Biblii nie ma mowy o odwiedzających Jezusa królach, ale raczej mędrcach. Stwierdzenie, że Jezusa odwiedzili monarchowie pochodzi od Cezarego z Arles. W VI w. mnich na podstawie starotestamentowego Psalmu 72, w którym mowa o królach oddających Bogu pokłon, wywnioskował, że mędrcy musieli być władcami.

- Nie wiemy także, ilu było mędrców. Jednak Cezary z Arles na podstawie Ewangelii wg św. Mateusza i wymienionej tam liczby darów przyniesionych Jezusowi (mirra, kadzidło i złoto) określił, że mędrców było trzech - dodaje.

Według innej interpretacji liczby monarchów, królowie mieli być przedstawicielami wszystkich stron świata, a w starożytności znano tylko trzy kontynenty: Europę, Azję i Afrykę. Dlatego też do dziś w stajenkach bożonarodzeniowych władcy pokazywani są jako osoby o różnym kolorze skory.

W Biblii nie pojawiają się również imiona mędrców. Skąd więc się one wzięły? Ks. prof. Nowak tłumaczy, że mędrców nazwano Kacprem, Melchiorem i Baltazarem dopiero w średniowieczu.

- Epifania związana była z trzema wydarzeniami: chrztem - po łacinie +Baptesimus+, weselem w Kanie Galilejskiej - +Matrimonium+ i z pokłonem mędrców - co oddano wyrazem +Cogito+ - poznaję - wyjaśnia teolog. Identyczne litery: C, M i B rozpoczynały również inne wyrażenia: +Christus Multorum Benefactor+ - Chrystus wielu (osobom) dobroczyńcą oraz +Christus Mansionem Benedicat+ - Chrystus mieszkania błogosławi".

Ks. Nowak wyjaśnia, że ok. IX wieku wzięto inicjały powracające w tych trzech wyrażeniach i utworzono od nich imiona trzech królów: Casper (Kacper), Melchior i Baltazar. Te same inicjały do dzisiaj wierni piszą kredą w święto Epifanii na drzwiach swoich mieszkań, chociaż wiele osób łączy ten skrót jedynie z imionami mędrców.

Jak zaznacza teolog, zwyczaj pisania kredą znaków na drzwiach jest bardzo stary - pochodzi jeszcze ze starotestamentowej Księgi Wyjścia. Tam mowa jest o przejściu przez Egipt Anioła Śmierci, który zabijał pierworodnych, omijając domy oznaczone krwią baranka. Stąd wziął się wśród Żydów zwyczaj znakowania wejść do swoich namiotów, co miało być symbolem tego, że Jahwe jest wśród nich. Zwyczaj ten zaadaptowany został także i przez chrześcijan.

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i- ... h-cmb.html

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Nie pisz na swoich drzwiach K+M+B!

Jeśli myślisz, że K+M+B, które piszemy na drzwiach naszych domów oznacza imiona Trzech Króli, to jesteś w błędzie.


W ogóle to prawidłowy zapis na naszych drzwiach powinien wyglądać tak: C + M + B 2014 (tudzież inny rok). Znaczy to "Christus Mansionem Benedicat" - czyli "Niech Chrystus błogosławi ten dom (mieszkanie)" (niektórzy tłumaczą to: "Chryste błogosław temu domowi/mieszkaniu").

W związku z powyższym trzeba też powiedzieć, że dwukrotne pojawiające się "+", to nie "plusiki", tylko "krzyżyki" - znak błogosławieństwa.

K M B wzięło się stąd, że ludzie zaczęli łacińskie "C" zastępować polskim "K". W średniowieczu, kiedy pojawiła się legenda o trzech królach, która w kolejnych wiekach zyskała sporą popularność ludzie zaczęli coraz bardziej utożsamiać owe "K M B" z inicjałami imion trzech mędrców.

Księga liturgiczna "Obrzędy błogosławieństw" tom II, str. 244 - podaje, że można stosować zapis: C M B, albo: J M J - czyli inicjały Jezusa Maryi Józefa - świętej rodziny. Nie ma zaś czegoś takiego jak K M B!

Dlatego warto powrócić do chwalebnej tradycji chrześcijańskiej i już dziś na drzwiach naszych domów zapisać C+M+B 2014, prosząc świadomie Jezusa Chrystusa o jego błogosławieństwo, a nie" jakiegoś" Kacpra, Melchiora i Baltazara. Ja przynajmniej tak zrobię.

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i- ... h-kmb.html

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
K+M+B czy C+M+B

Na wielu drzwiach domów i mieszkań (również naszego) można zobaczyć napis kredą K+M+B i aktualny rok. Napis ten wykonuje się w Uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną popularnie Świętem Trzech Króli, kredą poświęconą w kościele w tym dniu. Oznacza on pierwsze litery imion Trzech Króli – Kacpra, Melchiora i Baltazara. Od kilku lat w Kościele lansuje się zwyczaj, by w miejsce K+M+B pisać C+M+B. Czyni to np. portal Deon.pl, który rok temu zachęcał wprost: „Nie pisz na swoich drzwiach K+M+B!”. Lecz czy to oznacza, że formuła K+M+B jest nieprawidłowa?


Kilka lat temu archidiecezja krakowska opracowała komunikat-instrukcję dla kapłanów i wiernych nt. wizyty duszpasterskiej, czyli tzw. kolędy. Znajduje się w nim także passus o napisie C+M+B na drzwiach, w którym Kuria w Krakowie ubolewa nad tym, że zatarło się prawdziwe znaczenie tej inskrypcji:

„Niestety zanika już zwyczaj umieszczania na drzwiach domu symboli: C+M+B. Co oznaczają litery: C+M+B? Św. Augustyn odczytuje w tych znakach chrześcijańską myśl: Christus Multorum Benefactor, czyli: >>Chrystus dla wielu jest dobroczyńcą<<. Starochrześcijańskie tłumaczenie, zbliżone do myśli św. Augustyna, jest złączone z treścią modlitw kolędowych: Christus Mansionem Benedicat - Niech Chrystus błogosławi temu mieszkaniu”.

Ks. prof. Jacek Nowak z warszawskiego UKSW na portalu Deon.pl wyjaśnia, że Epifania związana była z trzema wydarzeniami: chrztem – po łacinie +Baptesimus+, weselem w Kanie Galilejskiej – +Matrimonium+ i z pokłonem mędrców – co oddano wyrazem +Cogito+ – poznaję. Ok. IX wieku wzięto te powtarzające się inicjały i utworzono od nich imiona trzech królów: Casper (Kacper), Melchior i Baltazar.

Z czasem łacińskie „C” ludzie zaczęli zastępować polskim “K”.

A zatem K+M+B czy C+M+B? Uważam, że nie ma o co kopii kruszyć, bowiem obie formuły nie są nieprawidłowe. Na dobry trop naprowadził mnie dziś Paweł Pomianek, moja „prawa ręka” w Dzienniku Parafialnym, a jednocześnie świecki teolog. W poprzednich latach pisaliśmy z żoną na drzwiach naszego mieszkania napis K+M+B. W tym roku, także pod wpływem tekstów podobnych do tych, które zamieszcza Deon.pl, byliśmy gotowi zmienić wersję na C+M+B, wychodząc z założenia, że odwołanie się do Chrystusa i prośba o Jego błogosławieństwo naszego mieszkania są teologicznie „cięższe” od upamiętnienia imion Trzech Króli.

Paweł zwrócił mi jednak uwagę na formułę modlitwy, która obowiązywała do 1970 r. przy poświęceniu kredy:

„Pobłogosław, Panie Boże, tę stworzoną przez Ciebie kredę, aby była
zbawienna dla rodzaju ludzkiego, i udziel przez wezwanie Twego Świętego
Imienia, aby ci, którzy ją zabiorą lub napiszą na drzwiach swoich domów
imiona Twoich świętych: Kacpra, Melchiora i Baltazara, przez ich
wstawiennictwo i zasługi otrzymali zdrowie ciała i opiekę dla duszy. Przez
Chrystusa Pana naszego. Amen”.

Ten tekst rzuca zupełnie inne światło na sprawę. Chodzi więc o błogosławieństwo i opiekę Chrystusa przez wstawiennictwo Mędrców, a to o wiele głębsza symbolika, równoległa do tej, którą chce się przypisywać formule C+M+B. Gdybyśmy pamiętali o tym tekście, to cała debata wokół problemu, czy pisać K+M+B czy C+M+B nie miałaby być może racji bytu.

Uważam więc, że nie ma o co kopii kruszyć. Uszanujmy wolność innych i pozwólmy im umieścić na drzwiach taką formułę, jaka jest im bliższa. Tym bardziej, że obie mają swoje uzasadnienie (ba! wersja K+M+B ma uzasadnienie dodatkowe, bo stosowali ją nasi rodzice, dziadowie i pradziadowie, przemawia więc za nią także międzypokoleniowa tradycja).

Obie te wersje nie muszą z sobą konkurować, lecz mogą współistnieć. A dlaczego Deon.pl próbuje z jedną z nich walczyć – nie wiem.

PS Warto też zaznaczyć, że zwyczaj pisania kredą znaków na drzwiach jest bardzo stary – pochodzi jeszcze ze starotestamentowej Księgi Wyjścia, gdzie jest mowa o przejściu przez Egipt Anioła Śmierci, który zabijał pierworodnych, omijając domy oznaczone krwią baranka paschalnego. To oznaczenie miało nie tylko chronić dom i jego mieszkańców od nieszczęścia, ale było także publicznym wyznaniem, do jakiej wspólnoty religijnej się należy. Stąd także wziął się wśród Żydów zwyczaj znakowania wejść do swoich namiotów, co miało być symbolem tego, że Jahwe jest wśród nich. Zwyczaj ten został zaadaptowany przez chrześcijan.

Źródło: deon.pl, wadowice24.pl

http://dziennikparafialny.pl/2015/kmb-czy-cmb/

____________________________________
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie.


07 sty 2015, 00:10
Zobacz profil
Zawodowiec
Avatar użytkownika

 REJESTRACJA23 sie 2009, 08:34

 POSTY        3359
Post Re: Religia i wiara
Rozterki Muzułmanina.

Obrazek

____________________________________
Videtur et hoc mihi Platforninem non debere esse
Poza tym uważam że Platformę należy zniszczyć
/Katon starszy/


11 sty 2015, 18:10
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 131 ]  idź do strony:  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona

 Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
 Nie możesz odpowiadać w wątkach
 Nie możesz edytować swoich postów
 Nie możesz usuwać swoich postów
 Nie możesz dodawać załączników

Skocz do: