LOGO GŁÓWNE - www.skarbowcy.pl
Gdy chcesz opisać prawdę, elegancję pozostaw krawcom.             
Albert Einstain
 

MENU GŁÓWNE

LOGOWANIE

POPULARNE ARTYKUŁY

ARCHIWALNE ARTYKUŁY

ARTYKUŁY


Znaleźli pretekst

Zawodowe losy Jacka Cichego, szefa „S” i inspektora w Urzędzie Kontroli Skarbowej w Rzeszowie są niepewne. Szef urzędu poinformował organizację związkową o chęci zwolnienia go. Powód: rzekoma próba wyłudzenia paru złotych.

 

 

 

Pieniądze Jacek Cichy, szef organizacji zakładowej „S” w UKS w Rzeszowie i jednocześnie członek Rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych „S”, miał wyłudzić, gdy zgłosił kontuzję kolana w czasie wchodzenia po schodach do pracy.

Na schodach w urzędzie
Przewodniczący Cichy poważne kłopoty z kolanem ma od dawna. Wkrótce będzie miał poważny zabieg (artroskopię). W końcu maja, wchodząc po schodach do budynku UKS-u w Rzeszowie, poczuł ból. Poszedł do lekarza, który dał mu kilka dni zwolnienia. Po powrocie zgłosił sprawę – po konsultacji z inspektorem bhp – do pracodawcy i poprosił o wszczęcie postępowania w sprawie wypadku przy pracy.
– Inspektor bhp zajął się sprawą, a po jakimś czasie dostarczył mi kartę wypadku – opowiada Jacek Cichy. – Stwierdzono w niej, że wypadku w drodze do pracy nie było, bo ja się nie potknąłem, nie wywróciłem na tych schodach. Tyle że ja tak nie utrzymywałem. Wypadek niekoniecznie musi polegać na przewróceniu się. I ja tak właśnie wyjaśniałem.
Jak wyjaśnia Jacek Cichy, jego sprawa dotyczyła kilku dni i ok. 100–150 zł. Uważał, że nie ma o co walczyć, za czym biegać, bo efekt tego był niepewny. – Machnąłem ręką, nie chciałem brać udziału w utarczkach, odpuściłem nieco sprawę, sądząc, że nie jest aż tak istotna, żeby dłużej się nią zajmować. Jednak wkrótce okazało się, że dyrekcja nie odpuściła.
Dyrektor nie tylko nie uznał jego racji i wniosku o uznanie zdarzenia za wypadek przy pracy. Więcej: oskarżył działacza o próbę wyłudzenia pieniędzy i rozpoczął procedurę odwołania go, zwracając się o opinię do komisji zakładowej związku.
Oczywiście, komisja zakładowa nie zgodziła się na zwolnienie przewodniczącego, co niewiele znaczy, bo dyrektor nie musi się tą opinią sugerować. Sam Cichy uważa, że szukano pretekstu do zwolnienia go i znaleziono. Gdyby rzeczywiście dyrektor posunął się do zwolnienia, zapowiada odwołanie się do sądu. Sprawa nie byłaby trudna do wygrania, tyle że może potrwać co najmniej kilkanaście miesięcy.

Znamiona ciężkiego naruszenia
Powodem zwolnienia, jak należy domyślać się po treści wniosku, miałoby być zachowanie Cichego, które w ocenie szefa rzeszowskiego UKS „wyczerpuje znamiona ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków członka korpusu służby cywilnej”. Owo ciężkie naruszenie to próba wyłudzenia pieniędzy, oszukania zwierzchnika i nielojalność inspektora Cichego wobec firmy. Krótko mówiąc, dyrektor wypalił z armat o dużym kalibrze.
Jacek Cichy uważa, że dyrekcja wykorzystała kuriozalne przepisy, które umożliwiają oskarżanie na różne sposoby o niestworzone rzeczy, a w efekcie odwołanie ze stanowiska inspektora. Dokonuje teraz tego generalny inspektor kontroli skarbowej, rozwiązując jednocześnie stosunek pracy.
– Poprzednie przepisy dawały możliwość odwołania ze stanowiska inspektora kontroli skarbowej, lecz pracownik tracił tylko funkcję. Teraz traci też pracę. To ułatwia szykanowanie nieprawomyślnych pracowników. Wystarczy kogoś oskarżyć z jakichś powodów i w ciągu miesiąca usunąć – mówi Jacek Cichy. – Inaczej jest w przypadku pracowników urzędów skarbowych. Naczelnik ma możliwość zwolnienia dyscyplinarnego, ale nie w tak gwałtowny sposób. Tu, na podstawie ustawy o kontroli skarbowej, dyrektor najwyraźniej chce iść na skróty, pominąć postępowanie dyscyplinarne.
Jaki jest prawdziwy powód próby zwolnienia przewodniczącego? Zdaniem Jacka Cichego sprawa jest jasna. Związek w rzeszowskim UKS nie zasypiał gruszek w popiele. – Nie podpisaliśmy np. regulaminu nagród w UKS, bo uważaliśmy, że jest niesprawiedliwy. Preferował wyraźnie kierownictwo urzędu – mówi Jacek Cichy. – Nie zgodziliśmy się na podporządkowanie sobie przez dyrektora komisji socjalnej, przyczyniliśmy się, jako Solidarność, do ukrócenia korupcjogennej sytuacji umożliwiającej negocjacje między ukaranym a inspektorami. Takich spięć było więcej.

Zwolniony za dociekliwość
Przewodniczącego Cichego wspiera Zarząd Regionu Rzeszowskiego Solidarności. Jego przewodniczący Wojciech Buczak też nie ma wątpliwości, czym sobie zasłużył Cichy na próbę zwolnienia z UKS. Sprawa jest ewidentna, tym bardziej że w dziwny sposób zbiegła się w czasie z działaniami przeciwko innym związkowcom działającym w tzw. aparacie skarbowym. Uderzenie w Cichego jest uderzeniem w związek, bo gdy zostanie zwolniony – dyrekcja doskonale o tym wie – komisja zakładowa zostanie bardzo osłabiona, pozbawiona prawdziwego lidera.
– Zarzuca się Jackowi, że wyłudził zwolnienie i zakwalifikował to jako wypadek przy pracy – mówi Wojciech Buczak. – Nawet gdyby tak się stało, to karanie pracownika w ten sposób, jest niewspółmierne do rzekomego czynu. Tym bardziej że wszyscy, łącznie z dyrekcją, od dawna wiedzą, że ma problemy z kolanem.
Wojciech Buczak nie ukrywa, że sprawa dla związku jest ważna, a dalsze działania uzależnia od zachowania pracodawcy – szefa UKS w Rzeszowie. Gdy zwolni Cichego, musi liczyć się z protestami.
– Będziemy go bronić. Jakiś czas temu, gdy zwolniono dyscyplinarnie przewodniczącą zakładowej Solidarności w urzędzie pracy w Leżajsku, zorganizowaliśmy pikiety przed tym urzędem i przed starostwem. Myślę, że przyczyniło się to do przywrócenia przewodniczącej do pracy.
To nie jedyny w ostatnim czasie przypadek szykanowania w skarbówce niewygodnego związkowca. O sprawie Tomasza Ludwińskiego, szefa Komisji Międzyzakładowej Solidarności Pracowników Skarbowych Województwa Mazowieckiego, społecznego inspektora i jednocześnie przewodnicząego Rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych „S”, wcześniej przedstawiciela związku w Zespole Komisji Trójstronnej ds. służby cywilnej pisaliśmy przed dwoma tygodniami („Zwolniony za dociekliwość”, „TS” 33/2012). W obu wypadkach nie ma mowy o… przypadku.


Wojciech Dudkiewicz


 



       LINK DO ARTYKUŁU


        Dodane przez: radny | Wyświetleń: 402695  | Drukuj  | Poleć znajomemu




KOMENTARZE (7)

tosia200028-08-2012 (19:22)
 Kolejny skandal i naciąganie zarzutów wyssanych z palca przez pracodawcę. Takie działanie to zwyczajne naruszenie dóbr osobistych pracownika. W tym momencie każdemu pracownikowi będzie można bezkarnie zarzucić wyłudzenie zwolnienia lekarskiego na jakąkolwiek inną chorobę bez stosownego podważenia zwolnienia przez lekarza orzecznika ZUS. Żadne przepisy nie dają podstaw do uznania za próbę wyłudzenia świadczenia - zgłoszenia wypadku u pracodawcy, który się z tym nie zgadza.Takie działania są szykanowaniem i mobbingiem. W tej sytuacji każdy inny pracownik będzie bał się zgłaszać cokolwiek ze strachu przed utratą pracy. Ludzie zastanówcie się nad tym co się dzieje w aparacie skarbowym. Jeżeli tak bezkarnie wyrzuca się z pracy związkowców, to jutro każdego pracownika można będzie bezkarnie zwolnić na podstawie wyimaginowanych przewinień i zastąpić swoimi.
 
drago29-08-2012 (07:55)
 Pan dyrektor powinien nadzorować śledztwo w sprawie Amber Gold - jesteśmy dumni z takiej zawodowej postawy.
 
kukuczko1329-08-2012 (08:04)
 Zwolniłam się w ubiegłym roku z jednego z US we Wrocławiu, ponieważ już dłużej nie mogłam patrzeć na to co się tam działo i zapewne dzieje! To wyglądało jak prywatny folwark NUS-a
 
figa29-08-2012 (09:21)
 Tragedia! To już jest konkretna walka ze związkiem i zastraszanie wszystkich jego członków. Dobrze radzę-każdy komu się uda niech daje sobie spokój z tą zafajdaną skarbówką, gdzie ludzi bez koligacji traktuje się jak śmieci (ja zrobiłam to ponad 4 lata temu po 20 latach pracy. To efekt głosowania na PO i PIS. Pamiętajmy o tym przy kolejnych wyborach. A Pan Panie Jacku, niech się nie poddaje. Trzymam kciuki za Pana walkę!
 
harry29-08-2012 (09:56)
 Ma człowiek pecha, że chciał 100-150 zł. Gdyby chodziło o 900.000.000 zł (jak w pewnej polskiej rafinerii) byłaby szansa, że mu odpuszczą.
 
vincent29-08-2012 (10:41)
 Prawda. Ma pecha. Gdyby organizował narady w najdroższych hotelach w Zakopanem to co innego. Przy okazji pytanie: czy w ośrodku Terma Bania w Białce Tatrzańskiej też odbywały się narady dyrektorów UKS? Ponoć bywał tam i sam GIKS.
 
kominiarz29-08-2012 (15:31)
 kukuczko
- Zwolniłam się w ubiegłym roku z jednego z US we Wrocławiu, ponieważ już dłużej nie mogłam patrzeć na to co się tam działo i zapewne dzieje! To wyglądało jak prywatny folwark NUS-a

figa
- Dobrze radzę-każdy komu się uda niech daje sobie spokój z tą zafajdaną skarbówką, gdzie ludzi bez koligacji traktuje się jak śmieci (ja zrobiłam to ponad 4 lata temu po 20 latach pracy.

Też zrobiłem to samo. Już 2 lata temu. I nie żałuję tego kroku
I też radzę młodym (przed 50-tką) - uciekajcie z tego szamba! I to jak najszybciej. Starszym (po 50-tce), jeśli tylko macie okazję, też radzę. Chyba sami widzicie jak Was traktują. I podatnicy, i "wadza". Bo inaczej to pozostaje tylko albo

TU NIE MA PRZYSZŁOŚCI!
 

Dodaj komentarz

Tylko zalogowani użytkowicy mogą dodawać komentarze.

KRAJOWA SEKCJA PRACOWNIKÓW SKARBOWYCH NSZZ „Solidarność
26-600 Radom ul.Traugutta 52

DANE KONTAKTOWE