LOGO GŁÓWNE - www.skarbowcy.pl
Nie chowaj nienawiści po wieczne czasy, ty, który sam nie jesteś wieczny             
Arystoteles
 

MENU GŁÓWNE

LOGOWANIE

POPULARNE ARTYKUŁY

ARCHIWALNE ARTYKUŁY

ARTYKUŁY


Zwolniony za dociekliwość

Nagłe zwolnienie z pracy Tomasza Ludwińskiego nie pozostawia większych wątpliwości. Nieprzypadkowo chcą się pozbyć przewodniczącego „S” z warszawskiego Urzędu Kontroli Skarbowej.

 

 

Z pisma, które w ostatnim tygodniu lipca otrzymał z Ministerstwa Finansów Tomasz Ludwiński, szef Komisji Międzyzakładowej Solidarności Pracowników Skarbowych Województwa Mazowieckiego, dowiedział się, że odwołano go ze stanowiska inspektora kontroli skarbowej. W tym wypadku oznacza to zwolnienie z pracy.
Powód zwolnienia? „Naruszenie podstawowych obowiązków członka Korpusu Służby Cywilnej”. Jak stwierdził w piśmie wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz naruszenie miało polegać na „formułowaniu ocen i zarzutów względem przełożonych w sposób poniżający, obraźliwy, arogancki, w sposób umyślny kierowanych przeciwko pracodawcy, wykonywanie w godzinach pracy innych czynności niż praca”.
Autor nie wyjaśnił bliżej, o co konkretnie chodzi i nie uzasadnił swojej decyzji. – To dziwny sposób zwolnienia z dnia na dzień pracownika z wieloletnim stażem, doświadczonego, wielokrotnie nagradzanego, zaangażowanego w sprawy skarbówki – ocenia Tomasz Ludwiński.

Gołosłowne zarzuty
Jako szef KM i społeczny inspektor pracy Tomasz Ludwiński jest też przewodniczącym Rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych „S”, był także przedstawicielem „S” w zespole komisji trójstronnej ds. służby cywilnej. I wszędzie jest aktywny. Właśnie to, nie tylko zdaniem Ludwińskiego, musiało być powodem, że na początku lipca Komisja Międzyzakładowa „S” otrzymała pismo od dyrektora warszawskiego UKS z wnioskiem o zgodę na wyrzucenie z pracy przewodniczącego.
W uzasadnieniu padło sporo gołosłownych ocen i zarzutów. M.in., że niektóre działania przewodniczącego wyczerpują znamiona ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków członka korpusu służby cywilnej, jego wypowiedzi stoją w sprzeczności z obowiązującym prawem, a krytyka pracodawcy i przełożonych „w sposób rażący wykracza poza dopuszczalne granice krytyki oraz formy komunikacji”. Do gołosłownego uzasadnienia dołączono wydruki wypowiedzi lub pisma Tomasza Ludwińskiego zamieszczane na portalu skarbowcy.pl. Nie podano jednak, które wypowiedzi miały „wyczerpywać znamiona ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków”, które naruszały prawo, a które np. „wykraczały poza dopuszczalne granice krytyki”.
– Zarzutów nie poparto żadnym konkretnym przykładem i argumentem. Można napisać wszystko. A gdzie argumenty i dowody? – pyta Tomasz Ludwiński. Nic dziwnego, że „S” nie chciała słyszeć o zgodzie na zwolnienie swojego szefa. „Podane w uzasadnieniu powody nie są prawdziwe lub rzetelne, a wnioski i oceny zdarzeń (…) są stronnicze, służące konkretnemu celowi” – napisali w odpowiedzi.

Zbyt dociekliwy
W uzasadnieniu wniosku o zgodę na zwolnienie jest mowa o niewykonywaniu przez Ludwińskiego obowiązków pracowniczych. – Bzdura. W ubiegłym roku zostałem przecież oddelegowany do pracy związkowej, czyli jestem na etacie związkowym i z tego względu nie mogłem „nie wykonywać pracy”! – mówi.
Podobnie bzdurny – jak ocenia – jest zarzut, że kogoś obraził.
– Dlaczego nie wytoczono mi sprawy sadowej? Jeżeli nawet powiedziałem, że wiceminister finansów mija się z prawdą, to miałem na to – i podałem – konkretne dowody. Można napisać wszystko, papier jest cierpliwy, tylko że nie ma to żadnego odniesienia do rzeczywistości – mówi Ludwiński.
Dyrektor zarzucił mu także, że kieruje zbyt dużo wniosków o informację publiczną, czym… zakłóca działalność urzędu. Tej sprawie poświecił sporo miejsca we wniosku. Dyrektor przypuszcza, że celem wystąpień Ludwińskiego (potrzebnych mu – uzupełnijmy – w działalności jako działaczowi związkowemu i inspektorowi pracy) jest chęć utrudnienia pracy urzędu. Jak wyliczył „każdy wniosek o udostępnienie informacji publicznej złożony przez Pana Tomasza Ludwińskiego wymaga zaangażowania średnio 7 pracowników”. A na załatwienie jego wniosków urzędnicy „musieli przeznaczyć w 2011 r. łącznie ok. 900 godzin pracy”.
– Chętnie zobaczyłbym te wyliczenia i wtedy najpewniej zarzuciłbym dyrektorowi pisanie nieprawdy – mówi Tomasz Ludwiński. – Niewątpliwie pisałem pisma, wypowiadałem się, bo takie mam obowiązki jako przewodniczący ogólnopolskiej i międzyzakładowej struktury związku i jako społeczny inspektor – mówi. – Jak inaczej miałbym działać, jeśli nie mógłbym wypowiadać się, pisać, składać wniosków o przysługujące mi informacje?!

Niewygodne fakty
Tomasz Ludwiński, dzięki uzyskanym oficjalnie informacjom, wielokrotnie, na konkretnych przykładach i liczbach wykazywał, że skarbówka nie funkcjonuje prawidłowo, źle działa Ministerstwo Finansów i jego agendy, ujawniał niewygodne dla pracodawcy fakty. Że podejmuje się złe decyzje – jak np. w sprawie likwidacji miejsc pracy w oddziale zamiejscowym UKS w Radomiu (gdzie sam jeszcze w ub.r. pracował). Trudno, żeby zwierzchnicy cieszyli się, że wydobył np., iż Ministerstwo Finansów zatrudnia ponad 120 radców ministra. Że są w resorcie departamenty, w których stanowisk kierowniczych jest więcej niż pracowników podległych.
– Ich boli, że o tym mówiłem, bo po co o tym mówić, lepiej zamieść to pod dywan – mówi. – Tyle że my od lat nie dostajemy podwyżek, nie ma pieniędzy na działalność urzędów. Mówi się o racjonalnym gospodarowaniu funduszami. Ale gdy zestawić to z dziwnymi decyzjami, nieprawidłowościami, to widać, że można znaleźć spore rezerwy.
Zdzisław Maszkiewicz, szef radomskiej „S”, jest przekonany, że gdy Ludwiński odwoła się sądu, sprawę wygra. Wszak jest podwójnie chroniony: jako szef komisji międzyzakładowej i społeczny inspektor pracy. Jego zwolnienie jest nieskuteczne i pracodawca musi o tym wiedzieć.
– Nie mam wątpliwości, że zwolniono go za działalność związkową. Jest skrupulatny, doskonale zna przepisy dotyczące urzędów skarbowych. Dba o to, by były przestrzegane i egzekwowane w stosunku do klientów, ale i pracowników – ocenia Maszkiewicz. Uważa, że pracodawca przegra w sądzie także dlatego, że z Ludwińskim nie próbowano przed zwolnieniem nawet rozmawiać, nie dano możliwości odniesienia się do zarzutów. To także ważna przesłanka do przywrócenia do pracy.
Sam Tomasz Ludwiński uważa, że szukano pretekstu do zwolnienia go z pracy i znaleziono. Zapowiada odwołanie się do sądu, tyle że sprawa potrwa ze dwa lata. – W tym czasie będę bez środków do życia, mając na utrzymaniu troje dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Może tak naprawdę o to właśnie chodzi? Upodlić, przestraszyć innych, pokazać, że my możemy teraz wszystko i nikt nam nic nie może zrobić? – zastanawia się.
Zresztą to nie jedyny przypadek szykanowania w skarbówce niewygodnego związkowca. W najbliższym czasie można spodziewać się zwolnienia Jacka Cichego, szefa organizacji zakładowej „S” w Urzędzie Kontroli Skarbowej w Rzeszowie i jednocześnie członka Rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych, a także przewodniczącego zespołu ds. urzędów kontroli skarbowej w sekcji. Do związku już trafił wniosek dyrektora placówki o zgodę na jego wyrzucenie z pracy. Powód – w tej sprawie też nie ma wątpliwości – jest podobny. Jest nim aktywność związkowa.



       LINK DO ARTYKUŁU


        Dodane przez: radny | Wyświetleń: 573749  | Drukuj  | Poleć znajomemu




KOMENTARZE (26)

kaumanawardze28-08-2012 (17:37)
 Bez wątpienia była to zemsta za akcję "informacja publiczna". Ktoś w MF się w.....ł.
 
filip128-08-2012 (17:53)
 W jaki sposób można pomóc Panu Ludwińskiemu? Myślę, że jesteśmy Mu to winni. Co robimy?
 
tosia200028-08-2012 (19:05)
 Skandal. Myślę, że najlepsza byłaby tu szeroka i ostra akcja protestacyjna pracowników aparatu skarbowego US,UKS,IS. Wielokrotnie kolega Ludwiński stawał w obronie pracowników i w tej chwili stał się sam ofiarą . To co obecnie się dzieje w urzędach, sobiepaństwo naczelników, dyrektorów itd. w stosunku do podwładnych, zwłaszcza niewygodnych z różnych powodów, woła o pomstę do nieba. Szczególnie organizacje związkowe w poszczególnych urzędach powinny przyjąć określoną postawę w celu obrony praw pracowniczych, bo jeżeli w takiej chwili - gdy szykanowany jest sam przewodniczący sekcji krajowej nie otrzyma on wsparcia ze strony pracowników i związkowców, to jutro wypowiedzenia będą dostawać kolejni niewygodni. Oczywiście w poczuciu kompletnej bezkarności ze strony szefostwa. Sprawę zwolnienia z pracy oczywiście wygra, ale niestety nie zapłacą ze swojej kieszeni Ci , którzy go zwolnili naruszając prawo tylko wszyscy pracownicy - a to z funduszu płac w UKS albo ze swoich podatków.
 
harakiri28-08-2012 (20:04)
 To zwykła i normalna dla obeznanych z działaniami służb bezpieczeństwa PRL - akcja zastraszania pracowników. Smutne jest to, że większość obecnie "panujących" swoje możliwości i stanowiska zawdzięcza nie komu innemu jak teraz tępionym pracownikom i związkowcom! Zdaje się, że zapomnieli o tym, że historia lubi się powtarzać i Ci którzy ich na stanowiska wynieśli mogą ich na kopach wynieść.
Niestety znając poziom zastraszenia i upodlenia pracowników aparatu skarbowego - nikt nie zaprotestuje. No może nieliczni.
A tego co się w tym kraju będzie działo za jakiś czas - nikomu nie życzę oglądać. A będzie się działo. Oj będzie.
 
nadir28-08-2012 (20:15)
 To nie jest przypadek. To jest dzisiejsza "normalność".


Zawodowe losy Jacka Cichego, szefa „S” i inspektora w Urzędzie Kontroli Skarbowej w Rzeszowie są niepewne. Szef urzędu poinformował organizację związkową o chęci zwolnienia go. Powód: rzekoma próba wyłudzenia paru złotych.
(...)
To nie jedyny w ostatnim czasie przypadek szykanowania w skarbówce niewygodnego związkowca. O sprawie Tomasza Ludwińskiego, szefa Komisji Międzyzakładowej Solidarności Pracowników Skarbowych Województwa Mazowieckiego, społecznego inspektora i jednocześnie przewodnicząego Rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych „S”, wcześniej przedstawiciela związku w Zespole Komisji Trójstronnej ds. służby cywilnej pisaliśmy przed dwoma tygodniami („Zwolniony za dociekliwość”, „TS” 33/2012).

W o b u w y p a d k a c h n i e m a m o w y o p r z y p a d k u.

Wojciech Dudkiewicz
Napisz do autora:

Źródło: Tygodnik Solidarność Nr 35 (1244) 24 sierpnia 2012
http://www.tygodniksolidarnosc.com/2012/35/3_zna.htm

 
babądek4429-08-2012 (07:17)
 Totalne bezprawie.Tylko Ludwiński o nas walczył, nikomu na nas nie zależy! Został bezprawnie zwolniony za prawdę, za to, że chciał poprawić nas los! Blady strach! Teraz zrobią z nami co chcą. Ale zastanówmy się jak pomóc koledze? Ma na utrzymaniu trojkę dzieci w tym jedno niepełnosprawne a został bez środków do życia! SKANDAL!
 
figa29-08-2012 (09:32)
 Hańba! Akcja zastraszania ruszyła pełną parą i całkowicie bez ogródek. To sygnał jacy czują się silni i że z nikim się nie liczą. To naprawdę zwyczajna mafia! Uważam, że należy podać numer konta, na który wszyscy ludzie (nie tylko skarbowcy) powinni wpłacać środki, dzięki którym tacy ludzie jak Pan Ludwiński czy Cichy będą mogli walczyć dalej, bo to jest wspólny interes wszystkich! Nie wolno pozwolić, aby nasza przekupna i niekompetentna władza czuła się bezkarna!
 
kominiarz29-08-2012 (15:25)
 Zablokowali Kukiza płytę, bo... kpił z PO
Zawiesili Majewskiego w TVN, bo... żartował z PO
Zwolnili Ludwińskiego z UKS, bo... dociekał prawdy w PO

Demokracja w Partii Miłości zwanej Partią Obłudników
 
viglaif29-08-2012 (15:32)
 Wszyscy pracownicy skarbówki co do jednego powinni złożyć jednocześnie wypowiedzenie pracy.
 
kominiarz29-08-2012 (15:40)
 harakiri 28-08-2012 (20:04)
Zdaje się, że zapomnieli o tym, że historia lubi się powtarzać i Ci, którzy ich na stanowiska wynieśli mogą ich na kopach wynieść.
A tego co się w tym kraju będzie działo za jakiś czas - nikomu nie życzę oglądać. A będzie się działo. Oj będzie.

Na początek 10 lat dla Tuska
całość:
http://seawolf.salon24.pl/410213,10-lat-dla-tuska-na-poczatek
 
gaagaaz29-08-2012 (16:58)
 Tak sobie myślę, że malowanie kominów przez Tuska chyba trochę oderwało go od ziemi i niestety od rzeczywistości, nad którą już nie panuje.
 
trojanin29-08-2012 (20:33)
 to standardowa rzecz
jak się kogoś zwolni to może uda się cos przez sąd przepchnąć
a może nie przywrócą ze względu na utratę zaufania
a odszkodowanie i ta idzie z puli Skarbu Państwa, nie z własnej kieszeni
 
harakiri29-08-2012 (21:41)
 Trojanin w tym przypadku sprawa jest od początku do końca oczywista. Zwolnienie z pracy odbyło się z rażącym naruszeniem przepisów prawa. Dlatego odszkodowanie za czas pozostawania bez pracy i przywrócenie do pracy jest nieomal pewne. Nieomal - bo k..wa żyjemy jednak w Polsce. No i niestety sądy działają w tempie jakie wszyscy znamy. Trzeba wpłacić wpisowe i czekać. Czekać. Potem jeszcze trochę poczekać - no i ze 3 rozprawy, 2 instancje, potem kasacja i z głowy. Ale tymczasem niektórzy będą dalej gnębić pracowników i zastraszać tych, którzy jeszcze choć trochę samodzielnie myślą.
 
weksel31-08-2012 (00:31)
 Współczuję Ludwińskiemu - w momencie zwolnienia z pracy najbardziej dokuczliwy jest brak środków do życia. Chorować może przez 6 miesięcy - nerwica, depresja w związku z zaistniałą sytuacją - ale co dalej? Rozprawy mogą trwać dłużej niż rok, w sądach pierwszej instancji i apelacyjnym można się samemu bronić, ale do sądu najwyższego trzeba już wynająć prawnika, a to kosztuje. Osoby, które zwalniają bezprawnie nie ponoszą żadnych konsekwencji - a w momencie przywrócenia do pracy pracownika dyrektor/naczelnik powinien być zwalniany i z jego prywatnej kieszeni powinny być pobierane odszkodowania dla zwolnionego pracownika. Kierownictwo otrzymuje znacznie wyższe wynagrodzenie od pracowników, bo podobno ponosi odpowiedzialność! Niech więc za błędne decyzje płaci z własnej kieszeni, a nie z pieniędzy zakładu pracy. Może wówczas inaczej by patrzyli na kwestie zwolnień niewygodnych działaczy związkowych.
 
silniczek31-08-2012 (21:02)
 No to zamiast współczucia robimy zrzutkę skarbową.
Niech każdy wpłaci tylko 5 zł, to solidarnie uzbieramy okrągłą sumkę miesięcznie.
Prosimy o podanie nr konta.
 
malwinka31-08-2012 (21:06)
 Szok! Człowiek na tydzień wypadnie z obiegu i portalu nie poznaje...
To są właśnie metody mafii - przede wszystkim zastraszyć; może wreszcie licznym ślepym spadną bielma z oczu i zobaczą kto nimi rządzi.
Utworzenie jakiegoś funduszu dla potrzeb Pana Ludwińskiego nie powinno być problemem, bo SOLIDARNOŚĆ nie jest historycznym hasłem ze sztandarów.
Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja gospodarcza kraju zdmuchnie tę rządzącą szumowinę już niebawem.
 
silniczek31-08-2012 (21:30)
 No to może od razu utworzymy Fundusz Dla Zwalnianych Związkowców ...
W ten sposób pokażemy, że jesteśmy jednomyślni, zwarci i gotowi do działania, a nie tylko do gadania ... na forum pod pseudonimem.
 
filip102-09-2012 (21:19)
 Szok
 
silniczek11-09-2012 (13:57)
 Nic się nie stało - Czarno na białym 06.09.2012r.

Mija rok od desperackiej próby samospalenia przed kancelarią premiera. Były policjant i były pracownik jednego z warszawskich urzędów skarbowych chciał w ten sposób zwrócić uwagę na bezkarność urzędników, którzy mieli tuszować przestępstwa podatkowe. Kontrole potwierdziły nieprawidłowości, ale jak ustalił nasz reporter, nikt w urzędzie nie poniósł dotąd odpowiedzialności. A człowiek, który chciał walczyć z bezprawiem, sam stracił pracę... i wiarę w praworządność.

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/nic-sie-nie-stalo,275366.html
 
kuraś113-09-2012 (18:50)
 Zwolnienie Tomasza Ludwińskiego i innych członków "Solidarności" w sumie dopełnia obraz tego jak wygląda i w jakim stanie jest nasze państwo. A jest ono w stanie rozkładu.
Działania podjęte przeciw związkowcom przypominają postępowanie władz komunistycznych za czasów jednej nieomylnej przewodniej kiły, przepraszam: siły.

 
silniczek13-09-2012 (19:37)
 No tak, tylko kogo to tak naprawdę obchodzi?! To nie mój problem, bo to nie mnie zwalniają.
Niech się wali i pali, a MNIE niech nie ruszają, reszta jakoś sama się ułoży.
W czasach, kiedy przewodnia "kiła" narodu krajem rządziła 50% społeczeństwa miało takie samo zadanie, dopiero na koniec wszystkiego złego przyłączyli się do większości, bo wtedy już nie wypadało inaczej. Nawet ateiści zaczęli wierzyć w Boga.
Mamy naród odważny, nie ma to tamto
 
jkw17-09-2012 (22:34)
 Złe rządy PO tylko pokazują butę, cwaniactwo, bezkarność, nie kierują się merytoryczną stroną, łamiąc wszelkie reguły prawne i brak już zwykłej przyzwoitości. Boją się krytyki i chcą zamknąć usta związkowcom. Nie wiem dlaczego p. Tomasz Ludwiński jeszcze nie skierował sprawy do Sądu o bezprawne zwolnienie i ciężkie naruszenie praw pracowniczych przez pracodawcę. Rzeczywiście-Społeczny Inspektor Pracy /SIP/ jest pod ochroną prawną i jego działania wprowadzają niechęć pracodawcy,ale w normalnym kraju pracodawca wykonuje polecenia SIP. Zresztą wystarczy poczytać na ten temat-przepisy o SIP. Ponadto jako przew. KM, a szczególnie Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych "S" musi działać swobodnie, a jak trzeba-upominać się o potrzebne informacje i materiały z resortu finansów itp. służących działalności związkowej.
Tak na marginesie-kojarzę teraz te dawniejsze informacje o min.A.Parafianowiczu, o jego nadużyciach czy coś takiego - dokładnie nie pamiętam, o czym informował chyba też o tym przew. Ludwiński, a usłużni ludzie sądu zamietli to pod dywan, że to jest teraz zemsta na Panu Ludwińskim z jego strony.
Sprawa w skarbówkach zaczyna przypominać do złudzenia sytuację usłużnych ludzi w niektórych sądach jak np.prezes Sądu Milewski.
Trzeba teraz pomóc prawnie przewodniczącemu Ludwińskiemu - gdzie są teraz związkowcy z całego kraju-skarbowcy wszystkich US, IS, UKS itd. Gdańska, Poznania, Bydgoszczy,Wrocławia, Krakowa, Lublina i innych większych środowisk.
Czy w Polsce jest jeszcze uczciwość i praworządność, a...i przyzwoitość?
Odpowiedzcie sobie wszyscy sami.
Alleluja i do przodu brać związkowa.
 
harakiri17-09-2012 (22:41)
 JKW - sporo ciekawych wywodów. Mam pytanie - skąd wiesz, że sprawa TL nie została skierowana do sądu?! A jeśli chodzi o sądy to powinieneś wiedzieć, że wyrywne to one nie są... Oj nie.
 
filip118-09-2012 (00:35)
 Pan Ludwiński musi wygrać sprawę, bo inaczej marny nasz los...
 
jkw18-09-2012 (19:30)
 Harakiri - odpowiadam: takie odniosłem wrażenie; nie znalazłem, przynajmniej nie zauważyłem nigdzie, aby panT.L. złożył pozew do Sądu.

A propos- Twojego wpisu z 28.08.br.: zgadzam się z Tobą niemal w 100%. I chyba będzie się działo, no bo w tej sytuacji inaczej już być nie może.
 
harakiri18-09-2012 (19:44)
 Informacja o złożeniu pozwu lub o nie złożeniu jest sprawą TL. Nie to jest problemem - tylko bezprawne działania naszych przełożonych przy aprobacie ICH przełożonych.
Co do wieszczenia przyszłości - wcale nie chciałbym aby się sprawdziły.
 

Dodaj komentarz

Tylko zalogowani użytkowicy mogą dodawać komentarze.

KRAJOWA SEKCJA PRACOWNIKÓW SKARBOWYCH NSZZ „Solidarność
26-600 Radom ul.Traugutta 52

DANE KONTAKTOWE